
Zaostrza się ofensywa Izraela wobec palestyńskiego Hamasu. Po niedzielnym dwugodzinnym zawieszeniu broni znów słychać strzały w Strefie Gazy. Rząd w Tel Awiwie oskarża stronę palestyńską o złamanie czasowego rozejmu. Do Egiptu udaje się sekretarz stanu USA John Kerry, który będzie namawiał obie strony do rozmów pokojowych.
REKLAMA
Tylko w samą niedzielę w starciach w Strefie Gazy zginęło 13 izraelskich żołnierzy. Siedmiu z nich poległo, gdy został trafiony pojazd opancerzony którym jechali. Pozostali zostali ostrzelani przez Hamas ukrywający się w budynku. Są to najbardziej zacięte i krwawe starcia w tym rejonie od lat. Łącznie od początku ofensywy śmierć poniosło 18 żołnierzy izraelskich i dwóch cywilów. Po stronie Palestyny ofiar jest 437, z czego prawie setka zmarła w ostatnią niedzielę.
Na chwilę obecną nie widać nawet krótkotrwałego rozwiązania konfliktu i możliwości zaprzestania walk. Premier Izraela Benjamin Netanjahu podkreślił w niedzielę, że "podejmie każdą konieczną akcję" wobec Hamasu, który prowadzi ostrzał rakietowy na Izrael ze Strefy Gazy. – Usiłujemy namierzyć cele militarne i niestety są ofiary cywilne, czego bardzo żałujemy – dodał.
Z kolei rzecznik Brygad Ezedina al-Kasama, zbrojnego ramienia Hamasu, poinformował, że po niedzielnych starciach w ręce Palestyńczyków trafił izraelski żołnierz. Opublikowano personalia uprowadzonego mężczyzny oraz jego wojskowy numer identyfikacyjny. Tel Awiw zaprzecza tym doniesieniom. – Żaden nasz żołnierz nie został uprowadzony – ambasador Izraela przy ONZ Ron Prosor.
Źródło: CNN
