– Odszedłem z Fejsa i dobrze mi z tym – głosi fanpage, który ma już ponad 100 tys. fanów.
– Odszedłem z Fejsa i dobrze mi z tym – głosi fanpage, który ma już ponad 100 tys. fanów. Fot. facebook.com

Choć analitycy pogłoski o końcu Facebooka uważają za mocno przesadzone, Mark Zuckerberg ma spory problem. To grupujący ponad 100 tys. fanów polski fanpage "Odszedłem z Fejsa i dobrze mi z tym". Facebookowicze zamieszczają na nim wpisy o tym, jak zmieniło się ich życie po skasowaniu profilu w największym serwisie społecznościowym świata.

REKLAMA
– Nie mam czasu na Fejsa. Mam swoje życie do zalajkowania – czytamy na memie, który w kilka godzin zebrał 10 tys. lajków.
– Kiedy odszedłem z Facebooka, nareszcie mam czas na dobrą książkę – mówi równie popularny podpis nad udostępnionym zdjęciem z pierwszą stroną najnowszej książki Stephena Kinga.
Takich wpisów na "Odszedłem z Fejsa" każdego dnia pojawiają się dziesiątki, zbierając liczbę lajków i "szerów" na poziomie królującej na Facebooku Ewy Chodakowskiej.
logo
Facebook.com
Jak twierdzi w rozmowie z ASZdziennikiem administrator strony, fanpage zrodził się z spontanicznie.
– Wraz z grupką znajomych odeszliśmy z Fejsa parę tygodni temu, jednak nikt tego nie zauważył – mówi nam Robert z Warszawy.
Stąd pomysł, żeby stworzyć miejsce, gdzie "wysiłek ucieczki z facebookowego matriksa" zostanie wreszcie doceniony.
– Sukces fanpage'a i zdobycie 100 tys. fanów nas jednak totalnie zaskoczyły – twierdzi nasz rozmówca. – Jesteśmy zachwyceni, że aż tyle osób podziela nasz pogląd na Facebooka.
To jest ASZdziennik. Wszystkie wydarzenia i cytaty zostały zmyślone