"Wynajmę pokój", "Małżeństwo szuka współlokatora", czyli jak długo można mieszkać z kimś?
"Wynajmę pokój", "Małżeństwo szuka współlokatora", czyli jak długo można mieszkać z kimś? YouTube.com

Sezon wynajmu mieszkań w pełni. Na portalach i specjalnych profilach na Facebooku aż roi się od ogłoszeń. Wśród nich ogromną część stanowią te, gdzie do wynajęcia jest nie mieszkanie, a pokój. Nie tylko studenci, ale również pracujący po 30-tce, a nawet małżeństwa decydują się na życie "z kimś". Niestety, rzeczywistość jest brutalna, a dane o tym, że w Polsce brakuje 8 mln mieszkań to nie tylko słupki w Excelu. To historie prawdziwych ludzi, którzy żyją często jedno na drugim.

REKLAMA
Kilka tygodni temu poznałem pewną studentkę. Pochodzi z mniejszej miejscowości, a do Warszawy przyciągnęły ją studia i praca - historia jakich wiele. Marta, bo tak ma na imię, mieszka z współlokatorką w przechodnim pokoju. O ile niektórym trudno sobie to wyobrazić, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo studenci spoza dużych miast często po prostu nie mają pieniędzy nawet na wynajęcie samodzielnego pokoju.
W trzypokojowym mieszkaniu Marty mieszka aż pięć osób. – Jeden pokój nieprzechodni zajmuje 30-letnia dziewczyna, a drugi małżeństwo w tym samym wieku. Nawet mnie to nie dziwi, bo w poprzednim mieszkaniu moją współlokatorką też była dziewczyna przed 30-tką – słyszę od Marty.
"Szukam pary pracującej"
Jak mówi Marcin Sienkowski z serwisu ogłoszeniowego OLX.pl, ponad tysiąc spośród obecnych 14 tys. ogłoszeń odnosi się bezpośrednio do poszukiwań współlokatora. – Wydawać by się mogło, że na mieszkanie pod jednym dachem decydują się głównie studenci i osoby uczące się, jednak jak wynika z naszych danych, tylko w co drugim ogłoszeniu pojawia się informacja o studenckim charakterze mieszkania – stwierdza.
Druga połowa poszukujących współlokatorów to osoby, które czasy studenckie mają już za sobą, a mimo to chcą dzielić z kimś cztery kąty. – Tym kimś zazwyczaj są osoby w podobnym wieku, pracujące i niepalące – mówi Sieńkowski.

Mieszkanie jest już w części zamieszkałe przez osoby pracujące, więc chcielibyśmy aby były to osoby o podobnym systemie i stylu życia nie kolidującym z lokatorami.W domu odpoczywamy a rozrywki planujemy poza domem lub w miejscach do tego przeznaczonych.W mieszkaniu nie zamieszkują studenci!!!

logo
Tego typu ogłoszeń nie brakuje w sieci Źródło: OLX.pl
Krok wstecz
We spólnym mieszkaniu można oczywiście odnaleźć coś fajnego. Odmładzające towarzystwo, dobrą zabawę, oszczędności - choćby wydane na podróże. Ale najczęściej człowiek w pewnym momencie życia po prostu chciałby już mieszkać sam. A jeśli jeszcze przez jakiś czas tak było i nagle znów musi zostać "współlokatorem", zmiana po prostu boli. W takiej właśnie sytuacji znalazła się 31-letnia Ola.
Długo mieszkała sama, później ze swoim facetem i jego dzieckiem. Jak mówi, lubi zmiany, ale takiej się nie spodziewała. – Po rozstaniu usiadłam, podliczyłam, ile wydaję na samodzielne mieszkanie w centrum i wyszło mi ponad 120 tys. złotych w ciągu 5 lat. Więc...w sumie przypadkiem znalazłam mieszkanie, w którym poza mną mieszka dwóch chłopaków – mówi Ola. Na początku traktowała to trochę jako krok wstecz. – Wszyscy kupują mieszkania, a ja wracam do studenckiego życia – słyszę od swojej rozmówczyni.
Później jednak przemyślała swoją nową sytuację i stwierdziła, że w zasadzie dlaczego nie? – W Stanach i Kanadzie, we Włoszech mnóstwo ludzi tak mieszka, nawet po 40-tce. I faktycznie jest fajnie, bo nie bawię się w prowadzenie domu, w dodatku zawsze jest z kim pogadać. No i płacę cztery razy mniej, niż w tamtym mieszkaniu – zachwala Ola, która zamieszkała z 26-cio i 27-latkiem. Obrazek dorosłych, mieszkających razem ludzi znamy choćby z serialu "Przyjaciele". Nikt, kto oglądał ten serial nie powie, że mieszkanie "jedno na drugim" musi być nieudane.

Czy mieszkanie w mocno dorosłym wieku ze współlokatorami to obciach? Chyba raczej znak czasu i kolejny efekt tego, co nazywamy "przemianą systemową". Z jednej strony dorośli szukają w ten sposób oszczędności, z drugiej sposobu na życie.
Ola uważa, że trzeba pogodzić się z tym, że coraz starsi będą mieszkać "z kimś". – Za dużą mamy napinkę na tę całą "dorosłość" i koniecznie posiadania własnego mieszkania. Posiadanie współlokatorów to naprawdę nie jest życiowa porażka – mówi 31-latka.