Co wkurza DJ-ów?
Co wkurza DJ-ów? shutterstock.com

Piątkowy wieczór. Wybierasz się do modnego klubu i masz głowę pełną świetnych numerów. Założyłeś na siebie luźny T-shirt, żeby było jak najwygodniej, przecież otaczają cię tłumy. Stajesz za didżejką i grasz, bo w końcu na tym polega twoja praca. I wtedy, wśród stroboskopowych świateł, zaczyna się maraton pełen najgorszych zmor. Halo, panie DJ-u, masz coś Jacksona? Najlepiej Billie Jean.

REKLAMA
Ej, weź puść coś do tańczenia
Nie ma chyba bardziej wkurzającej sytuacji dla zajętego graniem DJ-a, niż gdy podchodzi do niego fan i prosi o włączenie ukochanego kawałka albo wolnego z dedykacją dla swej lubej. Kiedy chce zamienić Johna Talabota na coś żywszego, a "Say My Name" w remiksie Cyrila Hahna na oryginalne Destiny's Child. Przedziera się przez tłumy, przekrzykuje, jęczy, błaga, a ignorowany nawet proponuje zapłatę banknotem z Mieszkiem I.
-Nie znoszę, gdy ludzie przychodzą do undergroundowego klubu i składają requesty o komercyjną muzykę. Rozumiem, że można mieć czasami jakąś sugestię, jednak fajnie gdyby była ona w klimacie miejsca i imprezy, a nie Beyonce na imprezie techno - opowiada Buszkers z JuNouMi.
Rzeczywiście, dziwne jest, gdy ktoś przychodzi na przykład na imprezę rave'ową i prosi o "coś bardziej do tańca". Wszystko to dotyczy najczęściej osób pijanych, naćpanych i ogólnie zakręconych. Takie są wszak najbardziej waleczne i gotowe zrobić wszystko, aby pozdrowić przez mikrofon swego kumpla z ławki. W zakresie próśb kierowanych w stronę DJ-ów, jak się okazuje, znajdują się też inne rzeczy, niż tylko same wymagania muzyczne.
Didżejka to nie twój stolik na drinki.
Didżejka to nie twój stolik na drinki. shutterstock.com
Dla mnie dwa browary i Camele żółte
-Kiedyś grając w jednym z nadwiślańskich klubów podchodził co kilka minut gość pytając czy może kupi u nas piwo, później zmienił oczekiwanie na papierosy. Nie mieliśmy akurat nic z kontrabandy, więc pomocy u nas nie znalazł - opowiadają Ment XXL i Jedynak, czyli Flirtini.
Ale ludzie postrzegają didżejkę nie tylko jako sklep z asortymentem imprezowym, lecz także jest to dla nich przechowalnia kurtek, torebek i innych części garderoby. Miejsce wielofunkcyjne: bar, szafa, a nawet podstawka w jednym.
-To nie Twój stolik na drinki. Bardzo często DJ ma na stole sprzęt za kilka ładnych tysięcy złotych, więc wizja Twojego mojito na jego nowym mikserze nie jest najfajniejsza - wyjaśnia Buszkers.
Ludzie na imprezie często nie zdają sobie z tego sprawy i traktują na przykład konsoletę i odtwarzacz, jako coś, na czym sami bez problemu potrafiliby zagrać. Legenda mówi, że zdarzają się też tacy fani, którzy pchali się pod sam stół nie po to, aby przybić piątkę DJ-owi, ale by rzucić parę słów o jego beznadziejności i próbować go zastąpić: "Ej, stary, ja mam tu taki program na komórce, daj zadidżejuję, bo wy tu zamulacie. Podepniemy to jakoś pod USB".
-Ludzie robią wszystko, porównalibyśmy pracę DJ-a do taksówkarza i psychologa w jednym. Nigdy nie wiesz kto się trafi, ale możesz być pewny, że będzie pijany. Trzeźwi nie podchodzą, mniej śmiałości. Chociaż zdarzają się też bardzo miłe sytuacje i prośby o kawałki z "naszego katalogu" - dodają chłopaki z Flirtini.
To jak, gdzie w ten weekend idziecie potańczyć?