Fot. M.Kujawka / Agencja Gazeta

Komisja Etyki Poselskiej upomniała prof. Krystynę Pawłowicz za wypowiedź, w której nazwała Władysława Bartoszewskiego „pastuchem słabej klasy”. Posłanka PiS nie przejmuje się jednak decyzją komisji. – Głęboko lekceważę jej postanowienia. Ona ma na celu jedynie gnębienie opozycyjnych posłów – oznajmiła Pawłowicz.

REKLAMA
Pawłowicz, którą zacytowała stacja TVN24, poinformowała, że nie odwoła się od postanowienia komisji, na mocy którego ukarano ją upomnieniem.
W trakcie kampanii poprzedzającej wybory do Parlamentu Europejskiego posłanka skomentowała w kontrowersyjny sposób spot PO, w którym wystąpił Bartoszewski. – Jest to pastuch słabej klasy. Niech pastuch się schowa i nas nie poucza. Siedzi w fotelu jak przed egzekucją na krześle elektrycznym i to już chyba po wykonaniu wyroku, bo wszystkie światła jakieś pogaszone dziwnie – mówiła Pawłowicz.
Posłanka tłumaczyła później, że nawiązała do wypowiedzi Bartoszewskiego, który kilka lat temu, komentując politykę rządu Jarosława Kaczyńskiego, używał słowa „bydło”.
Władysław Bartoszewski

Są sytuacje, w których milczeć po prostu nie wolno. W kraju za rządów braci Kaczyńskich działo się coraz gorzej. Koszmarna koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin przynosiła skandal za skandalem. Polityczne wiarołomstwo stało się normą. Kolejne obietnice wyborcze Jarosława Kaczyńskiego rozwiewały się w pył. Stało się dla mnie jasne, że jego wizja budowy lepszej Polski, której zaufały miliony Polaków, okazała się jednym wielkim oszustwem. Dlatego też postanowiłem nazwać rzeczy po imieniu i - jak ujął to jeden z przedwojennych satyryków - "przestać uważać bydło za niebydło". Czytaj więcej

Pawłowicz uważa, że Bartoszewski powinien przeprosić za sięgnięcie po słowo „bydło”. – Niech pan nie mówi, że on jest wystawiony poza nawias i wolno mu miotać obelgi. Ja się czuję obrażona i w imieniu bydła oczekuję jego przeprosin – powiedziała posłanka „Super Expressowi”.