Leszek Czarnecki należy do tych bogaczy, którzy lubą się dzielić.
Leszek Czarnecki należy do tych bogaczy, którzy lubą się dzielić. fot. Bartosz Bobkowski /Agencja Gazeta

100 tys. w gotówce, zainteresowanie mediów i darmowa reklama ich produktów. Początkujący przedsiębiorcy, finaliści konkursu Przedsiębiorczość Leszka Czarneckiego mieli zapewniony idealny start. Gdzie są dziś ze swoimi biznesami? Okazuje się że zostać milionerem wcale nie jest tak łatwo.

REKLAMA
Kiedy Leszek Czarnecki, miliarder, twórca imperium finansowego Getin Holding ogłosił, że ciekawy pomysł na biznes dofinansuje kwotą 100 tys. zł , odpowiedziało kilka tysięcy osób. Z tej masy Czarnecki wraz ze współpracownikami wybrał 10 osób, a z nich jednego, 24-letniego absolwenta Akademii Ekonomicznej w Katowicach.
Mateusz Pycia z Mysłowic od dwóch lat prowadził biznes związany z handlem zdrową żywnością. Jego portal i sklep zNatury.pl zajmował się “dostarczaniem wysokiej jakości ekologicznych produktów, pochodzących od sprawdzonych i wiarygodnych dostawców”. Przedsiębiorca całkiem słusznie przewidywał, że Polacy, śladem społeczeństw zachodniej Europy, coraz większą wagę będą przykładać do zdrowego żywienia. Potrzebował jedynie finansowego kopa, który pozwoli mu rozwinąć skrzydła.
Z natury do biznesu
Dalej było jak w amerykańskim firmie, czek, fotoreporterzy, poklepywanie po plecach. – Wierzę, że zarówno wsparcie finansowe, jak również merytoryczne, jakie dzięki temu uzyskałem, pozwolą mi jeszcze szybciej rozwijać działalność gospodarczą – mówił uśmiechnięty Pycia.
Co dziś dzieje się z laureatem? Po 5 latach biznes nie prezentuje się najlepiej. W witrynie sklepu internetowego świecą pustki: brakuje zdjęć sprzedawanych produktów, a wiele z tych prezentowanych jest niedostępna w sprzedaży. W newsach i aktualnościach nie dzieje się nic od ponad roku. Opinie klientów złe.
Arciac1, recenzja sklepu z Opineo.pl

Witam, Mam ten sam problem co Ty!! Zamówienie złożyłam 6.07.2012 i jak do tej pory zero info co do mojego zamówienia!! Pisałam już 3 razy na maila podanego na stronie i nic. Właściciel dostał dofinansowanie z unii na założenie tego sklepu ( poczytaj artykuły w necie) - niemałą kasę, a teraz wygląda na to ,że zwinął interes!! Przestrzegam wszystkich!

Okazało się, że pionierskie jeszcze kilka lat temu przedsięwzięcie dochowało się wielu naśladowców: Delikatesyznatury.pl, Prostoznatury.pl Na pierwszy rzut oka sprawnych i lepiej zorganizowanych, choć nie otrzymali dotacji od dobrego wujka. Sam Pycia nie odpowiedział na naszego maila.
logo
Bez zdjęć, z niedostępnymi produktami, wiele osób założyło lepsze sklepy bez 100 tys. złotych dotacji znatury.pl
Wulkan, który nie wybuchł
Wiadomo, że w biznesie pozostał Paweł Charycki z Katowic, laureat nagrody Czarneckiego z innego roku. – Wszystko dobrze, mam urwanie głowy. Sorry! – krzyknął przez telefon młody przedsiębiorca, właściciel firmy Wulkan, mobilnego i całodobowego serwisu opon. W tle słychać było łomot pneumatycznych wkrętarek.
logo
Niby wykształciuch, ale ciężkiej pracy się nie boi... fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Pomysł polegał na tym, że to Charzyński i jego pracownicy mieli dojeżdżać do klienta i wymieniać opony w jego garażu czy wprost na parkingu. I ta historia urzekała kibiców. Po studiach Charycki zarejestrował się jako bezrobotny. Jego pomysł z mobilnym warsztatem oponiarskim spodobał się nawet urzędnikom katowickiego Urzędu Pracy. Dostał ponad 18 tys. zł na założenie firmy. Z własnych oszczędności kupił samochód oraz narzędzia. W rozruch biznesu zainwestował 60 tys. Już po 10 miesiącach obroty firmy sięgnęły 20 tys., a zysk wyniósł około 7 tys.
Leszek Czarnecki z radością otworzył portfel wykładając 93 tys. Szczęśliwy chłopak opowiadał, że stworzy ogólnopolską, a może nawet międzynarodową sieć mobilnych, całodobowych serwisów ogumienia.
Także i on zderzył się z trudną rzeczywistością. Po czterech latach Charycki otworzył mobilne serwisy także w Warszawie i Poznaniu. I to by było na tyle. Póki co największym i prawdziwie ogólnopolskim serwisem oponiarskim jest Partneropony.pl licząca ponad 100 warsztatów. Może to dlatego, że mieli bogatszego donatora z Unii Europejskiej?
Leszek Czarnecki o tym dlaczego rozdaje pieniądze

Ci młodzi ludzie posiadają oni ogromny potencjał i motywację do realizacji nowych przedsięwzięć. Realizacja tego programu pokazała jednak, że znacznie lepiej radzą sobie na etapie tworzenia samego pomysłu na biznes, trudniej jest im jednak przejść do jego praktycznego wdrożenia. Pewne jest, że aby odnieść sukces w biznesie trzeba mieć dobry pomysł, odpowiednich ludzi i pieniądze. Jeśli wierzy się z całego serca w dwa pierwsze elementy, trzeci nie jest już żadnym problemem.

Wysokie progi technologii
Leszek Czarnecki miał też odwagę wesprzeć projekt niszowy i mało medialny. To M-Tronics Mateusza Machnika. Ten dwudziestolatek stworzył urządzenie do sterowania oświetleniem ulicznym zasilanym z ogniw fotowoltaicznych oraz turbiną wiatrową.
Podkreślam tę odwagę decyzji, bo organizatorzy dziesiątek podobnych konkursów mają skłonność do nagradzania osób, o których media chętnie napiszą. Kobiety szyjące sukienki i buty, doświadczonych losem uchodźców, którzy chcą założyć restaurację, albo dziwaczny pomysł budowy domków dla dzieci na drzewach – projekt upadł ze względu na przepisy o ochronie zieleni i drzew.
– Mamy w tej chwili dopracowane i najbardziej wydajne urządzenie na rynku. W mojej firmie pojawili się też inwestorzy. Myślę już nawet nad umiędzynarodowieniem firmy – mówi naTemat Mateusz Machnik. Nawet on, optymista, był zdziwiony barierami. Rok zajęło mu dopracowanie techniczne urządzenia, które ulegało awariom i faktycznie miało problem ze zdalnym sterowaniem oświetleniem. Potem, gdy ruszyły testy, nękały go kradzieże urządzeń. Sprzedaż sterownika rozpoczął w czerwcu 2013 roku - Ani nie jestem milionerem ani bogatym. Wszystko ładuję w firmę – dodaje.
A kto by tyle pracował
Dlaczego jednym biznes udaje się ze stuzłotówką w kieszeni a inni ze 100 tysiącami walczą o przetrwanie? Problemy młodych przedsiębiorców bardzo trafnie diagnozuje raport organizacji BusinessLink. Jako niespodziewane wady wzięcia losu we własne ręce właściciele młodych firm wskazują przede wszystkim pracę „24 godziny, 7 dni w tygodniu” (47 proc.) i życie w ciągłym napięciu (31 proc.) oraz duże ryzyko osobistego bankructwa (35 proc.)
Brak prostych źródeł finansowania, obciążenia podatkowe, fikcyjna, deklaratywna tylko, pomoc w zakładaniu biznesu, ograniczenia prawne – to klasyczne bariery, na które natrafiają nie tylko młodzi przedsiębiorcy.
Ale duch przedsiębiorczości nie gaśnie. Aż 90 proc. ankietowanych ocenia ten moment w historii, jako dobry czas na zakładanie własnego biznesu. "Pozytywnie myślą także o samej Polsce. Być może do lamusa odchodzi postawa Polaka-marudy – piszą autorzy raportu.