
Po czwartkowej katastrofie algierskiego samolotu z 116 osobami na pokładzie, na miejsce wypadku Francuzi wysyłają swoje wojsko do zabezpieczenia wraku i ciał ofiar. Maszyna spadła w trudno dostępnym terenie, kontrolowanym przez powiązanych z Al-Kaidą ekstremistów islamskich.
REKLAMA
– Francuska jednostka wojskowa została wysłana, aby zabezpieczyć miejsce katastrofy i zebrała pierwsze informacje – poinformowało w komunikacie biuro prezydenta Francji Francois Hallande'a.
W czwartek ma miejsce katastrofy dotarły ekipy ratunkowe. Jak poinformowały władze Burkina Faso, samolot rozbił się 50 km od granicy tego państwa z Mali. – Za zgodą władz Mali wysłaliśmy na miejsce katastrofy naszych ludzi, gdzie przy pomocy lokalnej ludności odnaleźli wrak samolotu. (...) Znaleźli ludzkie szczątki i całkowicie spalone i porozrzucane fragmenty samolotu – powiedział generał Gilbert Diendere, szef sztabu kryzysowego w Burkina Faso.
Samolot algierskich linii Air Algerie leciał z Burkina Faso do Algierii. Kontakt z maszyną utracono 50 minut po starcie. Na pokładzie znajdowało się 116 osób, w tym sześciu członków załogi. Samolotem podróżowało 51 obywateli Francji, 20-stu z Burkina Faso, ośmiu Libańczyków, sześciu Algierczyków, a także, Kanadyjczycy, Niemcy, Luksemburczycy oraz po jednym obywatelu Szwajcarii, Belgii, Egiptu, Ukrainy, Nigerii, Kamerunu i Mali. Członkowie załogi byli Hiszpanami. Nie wiadomo co było przyczyną rozbicia się maszyny.
Źródło: "Polskie Radio"
