Fot. screen live info

To już niemal pewne - malezyjski samolot z 298 osobami na pokładzie został zestrzelony. CBS News powołując się na eu­ro­pej­skiego eks­per­ta ds. bez­pie­czeń­stwa lotów informuje, że maszyna została podziurawiona wieloma odłamkami powstałymi w wyniku eksplozji. O tym samym świadczyły kawałki podziurawionego aluminiowego poszycia samolotu znalezionego na miejscu wypadku.

REKLAMA
– Rakieta zrobiła to, co do niej należało. Zniszczyła samolot – tłumaczy anonimowy ekspert. Dodaje, że zapisy z czarnych dowodzą, że maszyna uległa całkowitej "dekompresji spowodowanej wybuchem pocisku".
Od tygodnia czarne skrzynki są badane przez brytyjskich specjalistów. Zajmuje się nimi Ośrodek Badania Wypadków Lotniczych (Air Accidents Investigation Branch – AAIB) w Farnborough, który podlega rządowi Wielkiej Brytanii. Choć w katastrofie zginęło 193 Holendrów, to na wniosek ich władz postanowiono przekazać czarne skrzynki do brytyjskiego ośrodka.
Przez pierwsze dni po wypadku rejestratory były w rękach rosyjskich separatystów, którzy kontrolowali teren na którym znajdują się szczątki samolotu. Samozwańcze władze republiki Doniecka przekazały je do Malezji.
– W imieniu rządu malezyjskiego dziękuję rządowi Republiki Donieck za przekazanie nam dwóch czarnych skrzynek, które są własnością Malezji. Widzę, że czarne skrzynki są całe, chociaż nieco uszkodzone. Są w dobrym stanie – powiedział płk. Mohamed Sakri z Rady Bezpieczeństwa Narodowego Malezji.
Teraz ich dokładnym zbadaniem zajmą się specjaliście z Ukrainy, Malezji, Australii, Francji, Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii, Rosji, a także Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO).
Źródło: CBS News