Jan Tomaszewski odchodzi z PiS-u
Jan Tomaszewski odchodzi z PiS-u Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

– Łódzki PiS kompromituje się, nie mam zamiaru dalej firmować swoją twarzą tych ludzi – tłumaczy powody opuszczenia klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości poseł Jan Tomaszewski. W rozmowie z naTemat legendarny sportowiec i polityk tłumaczy, dlaczego od jutra stanie się posłem niezależnym.

REKLAMA
Opuszcza pan szeregi PiS. To nie jest jednoznaczne z końcem kariery politycznej?
Jan Tomaszewski: Nie mam parcia na to, by być w Sejmie. Jeżeli będą mnie łodzianie potrzebowali to będę, jeżeli nie to, nie będę. W swojej karierze politycznej walczyłem o dwie rzeczy: o sport polski i Łódź. W przypadku tego pierwszego, uczestniczę w sejmowej komisji ds. sportu. Tu działamy ponad podziałami, bo nie ma polityki. W przypadku tego drugiego, pozostawię to bez komentarza.
Dlaczego?
Grałem kiedyś w drużynie. Umiem przegrywać i wygrywać. Tyle, że nienawidzę przegrywać po strzałach samobójcy, tak jak w Łodzi. Wie pan, to skandaliczne, że radni miejscy PiS-u poparli budżet Zdanowskiej. Zrobili to za poparcie budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego, a to jeszcze bardziej skłóciło łodzian. Twój Ruch dosyć głośno protestował przeciwko jego budowie. I jak to się skończyło? Poparli budżet w zamian za budowę kontrowersyjnego pomnika, który ostatecznie nie powstał. I jedyne co im się udało, to skłócić łodzian.
To powód pana odejścia?
Nie tylko to. Łódzki PiS nieustannie się kompromituje. Niech pan powie, która partia opozycyjna na świecie popiera budżet ugrupowania rządzącego? To przez ich działanie PiS przegrał z Platformą wybory do Parlamentu Europejskiego.
Jak to?
Różnica głosów w skali krajowej wynosiła kilka dziesiętnych procenta. Jednak w Łodzi PiS przegrał w skandalicznym stosunku 48 do 26 procent. To efekt tego, że poparli Zdanowską w zamian za ten pomysł wybudowania pomnika Lecha Kaczyńskiego. A teraz na dodatek łódzki PiS bez wiedzy premiera Kaczyńskiego wytypował na kandydata partii w najbliższych wyborach samorządowych osobę, która dyscyplinarnie wyleciała z Platformy. Mastalerek, który za to odpowiada nie tylko skompromitował siebie, ale także łódzki PiS. Tak więc sprawy budżetu, pomnika, czy poparcie w ostatnich dniach kandydatury Joanny Kopcińśkiej to sabotaż. To ma decydujący wpływ na to, że PiS przegra w tym mieście wybory samorządowe. Wystarczy zauważyć, że Wojciechowski tylko w Łodzi przegrał, i to w kompromitujący sposób.
Informował pan władze partii o tym, że to szkodzi partii?
14 kwietnia wysłałem pismo do Mariusza Błaszczaka, że zawieszam uczestnictwo w działaniach klubu i proszę o spotkanie z panem Kaczyńskim. Chciałem porozmawiać na temat Łodzi. Nie otrzymałem żadnego pisma zwrotnego. Powiem panu tak, ja nawet nie jestem członkiem partii, jednak w Łodzi mnie znają i kojarzą z PiS-em. Ludzie podchodzą do mnie na ulicy i mówią: „Panie Janku, Panie Tomku, niech pan coś z tym zrobi”. Mam dosyć tego, że muszę się tłumaczyć za samobójcze strzały łódzkiego PiS-u.
Zrywa pan całkowicie z partią?
Tak. Jestem wdzięczny panu Kaczyńskiemu za wsparcie mnie. Dzięki niemu mogłem zaistnieć w polityce. Jednak ostatnimi czasy traktowano mnie jak persona non grata. Nie mam zamiaru, by to dłużej tak trwało. Nie chcę powtórki z rozrywki, gdzie tłumaczę się za wpadki z PiS-u. Błaszczak mógł mnie poinformować, czy Kaczyński się spotka, czy nie. Nawet nie pofatygował się nad tym, by wysłać odpowiedź. Napisałem Kaczyńskiemu podziękowaniami, ale na tym kończy się moja aktywność w tej partii.
Prawica się jednoczy pod skrzydłem PiS-u. Uciekając od tego klubu może pan trafić jedynie do Korwin-Mikkego....
Do końca kadencji będę posłem niezrzeszonym, a co będzie potem, to nie wiem. Na razie nie chcę myśleć o polityce partyjnej. Dalej chcę działać dla Łodzi i dalej będę kontynuował swoją pracę w sejmowej komisji ds. sportu. Natomiast na pewno nie poprę kandydatki PiS-u w wyborach samorządowych, to wiem na pewno.