
Chociaż byli wyraźnie lepsi kandydaci, szefową śląskiego NFZ będzie Ewa Momot z Oświęcimia. Klucz do sukcesu? Poparcie Platformy Obywatelskiej. Dzięki niemu menadżerka, która dotychczas zarządzała 12 osobami będzie kierowała instytucją zatrudniającą 700 urzędników i rozdzielającą 7,5 mld zł.
Kluczowym etapem konkursu na nowego prezesa śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia było przesłuchanie kandydatów przed komisją. W jej składzie zabrakło prezesa NFZ Tadeusza Jędrzejczyka. –To ewidentny znak, że decyzja zapadła przed przesłuchaniami. Wstyd mi, że nawet nie zadbali o pozory – mówi „Gazecie Wyborczej” parlamentarzysta Platformy ze Śląska.
Bo o Ewie Momot już wcześniej bardzo pozytywnie wypowiadali się politycy i działacze tej partii w regionie. Menadżerka spełnia wymogi formalne – przez co najmniej pięć lat pracowała na stanowisku kierowniczym w sektorze zdrowotnym. Konkretnie była szefową referatu nadzoru w wydziale zdrowia w śląskim urzędzie marszałkowskim. Miała pod sobą 12 pracowników.
Dlatego zastanawiające jest, dlaczego wygrała konkurs z Andrzejem Sośnierzem (byłym prezesem NFZ, politykiem PJN i Polski Razem) czy kilkoma dyrektorami szpitali. Obsadzanie śląskiego NFZ ludźmi z kapelusza to stała praktyka PO w tym regionie. Poprzednim prezesem został Grzegorz Nowak, który zaludnił oddział swoim ludźmi, m.in. kolegami z klubu hokejowego – opisuje „GW”.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
