
Gdy temat afery podsłuchowej nieco przycichł, „Fakt” sięgnął po ciężkie działa, przekonując na okładce, że w restauracjach nagrywano nie tylko rozmowy wpływowych gości, ale i chwile, w których uprawiali oni seks. Pikantne sceny miały być rejestrowane przez kamery ukryte w vip-roomach restauracji.
REKLAMA
– W tych vip-roomach były także kanapy, na których po kolacjach dochodziło do uprawiania seksu. I to nie są tylko kwestie kochanek, czy pań lekkich obyczajów, ale także relacje męsko–męskie – powiedziała „Faktowi” osoba „znająca szczegóły sprawy”.
Tabloid przekonuje, że na jednej z „sekstaśm” można zobaczyć pewnego polityka. Część rzekomo nagranych osób, w tym „celebryci i przestępcy”, miała być szantażowana „sekstaśmami”.
„Fakt” nie podaje jednak żadnych nazwisk, a w treści artykułu często pada słowo „najprawdopodobniej”. Rewelacje tabloidu należy więc traktować z przymrużeniem oka, choć temat „sekstaśm” został już podchwycony przez szereg serwisów informacyjnych.
źródło: Fakt.pl