Co trzeci Europejczyk wcale nie czuje się Europejczykiem.
Co trzeci Europejczyk wcale nie czuje się Europejczykiem. fot. Shutterstock.com

Komisja Europejska postanowiła sprawdzić, czy obywatele Unii Europejskiej czują się Europejczykami. Wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie Komisji zapewne wywołały popłoch wśród eurokratów. Okazało się bowiem, że co trzeci Europejczyk wcale nie czuje się obywatelem Unii Europejskiej.

REKLAMA
"Tak, jestem Europejczykiem" - to hasło zna każdy, kto pamięta kampanię przed referendum akcesyjnym w 2003 roku. W ten sposób chciano przekonać Polaków, że powinniśmy wstąpić do Unii Europejskiej. Udało się. Ile osób dzisiaj w Polsce nadal podpisuje się pod tym hasłem? Ponad 75 proc. Reszta twierdzi, że wcale nie czuje się częścią Europy.
Mało Europy w Europie
Wyniki badania KE w Polsce są całkiem pomyślne dla eurokratów. Zajmujemy czwarte miesjce pod względem "poczucia europejskości", razem z Austrią i Szwecją. Najwięcej Europejczyków, którzy poczuwają się do bycia Europejczykami, jest na Malcie. Na podium znaleźli się jeszcze Luksemburczycy i Finowie ex aequo z Niemcami.
Europejska średnia zawartości Europejczyków w europejskim kraju to 65 proc., co, jak łatwo policzyć oznacza, że 35 proc. mieszkańców naszego kontynentu się do tego nie poczuwa. Jest ich ok. 170 milionów.
Najmniej poczuwających się do tego Europejczyków mieszka w Bułgarii, we Włoszech i w Grecji. W każdym z tych krajów odsetek mieszkańców deklarujących, że czują się mieszkańcami Unii Europejskiej, wynosi mniej niż 50 proc. W Wielkiej Brytanii, która uchodzi za najbardziej eurosceptyczne państwo w UE, tylko 48 proc. obywateli nie czuje się Europejczykami.
Kryzys tożsamości
Z badania przeprowadzonego na zlecenie Komisji Europejskiej łatwo można wyciągnąć wniosek, że Europa i Unia Europejska mają kłopoty z tożsamością. Skoro jeden na trzech obywateli nie czuje się członkiem europejskiej wspólnoty, to daje to do myślenia.
Patrząc jednak na dane z ostatnich kilku lat widać, że poziom utożsamiania się Europejczyków z Unią Europejską jest mniej więcej stały i waha się w granicach 61-65 proc. Czy można tu mówić o szkodliwym trendzie?
- To nie jest zły wynik, biorąc pod uwagę stopień integracji europejskiej oraz to, że UE obwinia się o kryzys gospodarczy i całe zło tego świata - komentuje dla naTemat wyniki badania Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PO. - Słabszy wynik dla krajów takich jak Bułgaria, Grecja czy Włochy, jest zapewne wynikiem tego, że te państwa ostatnio gospodarczo sobie nie radzą, ale nie dramatyzowałbym - dodaje.
Unia Europejska ma ambicje, żeby występować na arenie międzynarodowej jako jeden organizm. A przynajmniej takie ambicje deklaruje, bo na przykładzie sankcji wobec Rosji widać, że Europa nie mówi jednym głosem.
Dla kogo jest Unia Europejska?
Problem z europejską tożsamością wynika także z tego, że Europejczycy za bardzo nie wiedzą, po co im ta zjednoczona Europa. Jak zauważa Jakub Krupa, analityk polityki europejskiej współpracujący z London School of Economics and Political Science, z najważniejszych przejawów obecności Unii, poza symbolami na dokumentach czy tablicach rejestracyjnych, korzysta tylko pewna, konkretna grupa.
Z tak zwanych czterech swobód i wsparcia Unii w bezpośredni i świadomy sposób korzystają głównie młodzi ludzie podróżujący za granicę, studenci i przedsiębiorcy. Dla całej reszty Europejczyków UE jest tworem czysto symbolicznym, raczej kulturowym niż praktycznym. Tacy ludzie nie mają powodów, żeby czuć się obywatelami Unii Europejskiej.
Jakub Krupa
analityk, London School of Economics

Na tym polega, moim zdaniem, największy problem Unii Europejskiej na poziomie dyskusji o tożsamości. Nie dyskutujemy o kulturowych, historycznych, społecznych podstawach naszej "europejskości". "Unijność" często postrzegana jest, nieco błędnie, jako coś czysto praktycznego, tym samym zmniejszając swój emocjonalny ładunek.

.