
Wszystko, co dobre szkodzi, szczególnie w zbyt dużych ilościach. Starą prawdę potwierdza tragiczna historia Natashy Harris z Nowej Zelandii, do śmierci której najprawdopodobniej przyczyniła się jej wręcz nałogowa słabość do Coca-Coli.
REKLAMA
Wielkie zamiłowanie do popularnego na całym świecie napoju mogło w znacznym stopniu przyczynić się do śmierci kobiety - twierdzą nowozelandzcy lekarze, a donosi "Guardian". Pomagający tamtejszym śledczym znaleźć przyczynę, która spowodowała, że zaledwie trzydziestoletnia kobieta nieoczekiwanie zmarła na atak serca. Jej organizm prawdopodobnie osłabiła hipokaliemia, czyli bardzo niskie stężenie potasu w surowicy krwi. Schorzenie, które wystawia na szereg o wiele poważniejszych konsekwencji zdrowotnych. Od problemów żołądkowych po kardiologiczne właśnie. Szczególnie niebezpiecznie robi się wówczas, gdy zamiast leczenia, pogłębia się ten stan.
8 - 10 litrów
Coca-Coli Dziennie
wypijała zmarła kobieta
A tak prawdopodobnie robiła Harris. W trakcie śledztwa w sprawie jej śmierci partner kobiety przyznał, że wypijała ona dziennie od 8 do 10 litrów Coca-Coli. Z jego opisów wynikało, że szklanka Coli była pierwszą rzeczą, po którą sięgała budząc się i ostatnią jaką miała w ręku przed zaśnięciem. Butelka napoju zawsze stała przy jej łóżku. Według lekarzy, taki styl życia nie tylko wywołał problemy ze stężeniem potasu w organizmie, ale także je nasilił. W połączeniu z ogólnie niezdrowym trybem życia, który prowadziła, musiało się to poważnie odbić na sercu.
Bo, jak opowiadają jej bliscy, jadła niewiele, a oprócz nałogowego picia Coli uwielbiała również palić. Dziennie wypalała więc nawet trzydzieści papierosów. Nic dziwnego, że przed śmiercią długo uskarżała się na problemy z ciśnieniem krwi i ogólny brak energii. Te próbowała jednak rozwiązywać tylko sobie pogarszając. Dodatkowej energii szukając oczywiście w zawierającej pobudzającą kofeinę Coca-Coli. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że w organizmie Natashy Harris poziom kofeiny był wręcz toksyczny.
Tak nierozsądne podejście do odżywiania sprawiło, że swoje dzieci osierociła tuż przed tym, gdy miały wyjść do szkoły. Wystarczyła chwila. Zemdlała, a jej partner nie był już w stanie pomóc, nawet wykonując reanimację.
Co na to wszystko Coca-Cola? W rozmowie z dziennikarzami agencji prasowej Associated Press, która pierwsza opisała historię niebezpieczeństwa, jakie może za sobą nieść nałogowe pici Coli, rzeczniczka spożywczego giganta na region Oceanii stwierdziła, że koncern w pełni zgadza się z ustaleniami lekarzy. I przyznaje, iż zbyt dużo produkowanego przez niego napoju mogło zaszkodzić kobiecie. Coca-Cola podkreśla jednak, że takie skutki może przynieść także zbytnie opicie się... czystą wodą.
