
Wielka Brytania ma przestać być rajem dla imigrantów – wynika z zapowiedzi premiera Davida Camerona. Wyspy mają utrudnić uzyskiwanie zasiłków i reklamowania ofert pracy za granicą. Wszystko po to, by Brytyjczycy mogli się poczuć bardziej "u siebie". Na razie, zdaniem premiera, Wielka Brytania subsydiuje całe rzesze imigrantów, a rodzimi mieszkańcy Wysp na tym tracą. Hola hola, niech Cameron lepiej przyjrzy się swoim rodakom.
REKLAMA
Cameron ma ambitne plany. Chce, by po trzech miesiącach zakręcić przyjezdnym kurek z pieniędzmi. Dzięki temu imigranci przestaną żerować na brytyjskim socjalu. Nie będzie im się chciało przyjeżdżać, by tylko przez trzy miesiące żyć na koszt brytyjskiego podatnika.
Kolejnym krokiem jest ograniczenie rynku pracy. Cameron chce, by to Brytyjczycy mieli pierwszeństwo przy otrzymywaniu pracy. Dlatego też, by wesprzeć krajowy rynek, premier zapowiedział, że oferty pracy na Wyspach nie będą reklamowane na całym kontynencie. Dzięki temu liczy, że mniej osób zdecyduje się wyjechać na Wyspy.
Po części mogę zrozumieć Camerona. Chce zadbać o swoich obywateli. Zresztą słyszałem o przypadkach Polaków, którzy wyjechali na Wyspy tylko po to, by żerować na systemie socjalnym. Słuchałem tych historii z niesmakiem i oburzeniem, ale to są wyjątki. Większość imigrantów niezwykle ciężko pracuje.
Z drugiej strony jest stosunkowo dużo więcej Brytyjczyków, którzy żerują na tamtejszym systemie socjalnym. Tak więc Cameron, który twierdzi, że to imigranci nadużywają systemu, jest w dużym błędzie. Zanim weźmie na celownik obcokrajowców, niech spojrzy na swoich rodaków.
Powiększenie piersi na koszt podatnika
Brytyjski system socjalny wymaga prześwietlenia i naprawienia – jest wyjątkowo źle przemyślany. Państwo nie stać na leczenie wielu schorowanych osób. Jednak to samo ubogie państwo jest w stanie sfinansować operacje powiększenia piersi młodej matki dwójki dzieci, Josie Cunningham z Leeds, która z powodu zbyt małego biustu od młodości cierpi na depresję.
Brytyjski system socjalny wymaga prześwietlenia i naprawienia – jest wyjątkowo źle przemyślany. Państwo nie stać na leczenie wielu schorowanych osób. Jednak to samo ubogie państwo jest w stanie sfinansować operacje powiększenia piersi młodej matki dwójki dzieci, Josie Cunningham z Leeds, która z powodu zbyt małego biustu od młodości cierpi na depresję.
W przypadku wspomnianej niewiasty to nie koniec sensacji. Już z większym biustem dziewczyna zaczęła karierę luksusowej prostytutki i po raz kolejny zaszła w ciążę. Całe zainteresowanie jej osobą spowodowało, że wywalczyła od miejscowego samorządu dopłaty do taksówek, którymi odwoziła dzieci do szkoły. Ten przywilej przyznano jej ze względu na stres, jaki przeżywała jadąc komunikacją miejską.
Nawet zadrwiła z systemu przerabiając na Twitterze rymowankę dziecięcą: „kamienie i kije może i mnie połamią, ale podatnicy zawsze za mnie zapłacą” (tłum. Sticks and stones may break my bones, but tax payers will always fund me).
Cunningham nie jest jedyną osobą, która korzysta z przywilejów brytyjskiego państwa. 23-letnia mieszkanka Leeds, która sprzedała bilety na poród swojego trzeciego dziecka, przynajmniej robi to jawnie, obnażając przy tym słabość systemu pomocy społecznej. Jednak jest wiele osób, które nadużywają lub oszukują ten system. I nie są to obcokrajowcy.
Inne sposoby na wyłudzenie zasiłków
Pewna Angielka, Karen Trant, przez lata pobierała zasiłek. Otrzymywała go ze względu na agorafobię, przez którą nie mogła nigdzie pracować. System przyznał jej zasiłek, a wspomniana pani w tym czasie zamieszkała na wyspie Goa, za pieniądze podatnika powiększyła sobie piersi, i ogólnie cieszyła się wygodnym życiem. Na koszt podatnika. Na szczęście została złapana i teraz czeka ją kara pozbawienia wolności.
Pewna Angielka, Karen Trant, przez lata pobierała zasiłek. Otrzymywała go ze względu na agorafobię, przez którą nie mogła nigdzie pracować. System przyznał jej zasiłek, a wspomniana pani w tym czasie zamieszkała na wyspie Goa, za pieniądze podatnika powiększyła sobie piersi, i ogólnie cieszyła się wygodnym życiem. Na koszt podatnika. Na szczęście została złapana i teraz czeka ją kara pozbawienia wolności.
Inny przypadek dotyczy burmistrza miasteczka Eastwood w hrabstwie Nottinghamshire. Mężczyzna twierdził, że ma problemy z chodzeniem i nie może przejść dalej niż 10 metrów, bo traci równowagę. W ciągu trzech lat otrzymał około 13 tysięcy funtów zasiłku ze względu na niepełnosprawność. Jednak – jak się okazało – wspomniany mężczyzna potrafił regularnie przejść kilkaset metrów w drodze na stadion.
W brytyjskich mediach pojawia się także wiele historii o tym, jak małżeństwa oszukują system. Najczęściej udają, że nie są razem po to, by państwo wypłacało zasiłek dla samotnych matek. Co jest bardziej absurdalne, wczoraj – mimo udowodnienia winy – sąd wypuścił parę, która w ciągu 10 lat pobrała ponad 100 tysięcy funtów zasiłku. Takie przypadki można mnożyć i mnożyć.
Koniec z atakami na imigrantów
Wielka Brytania rozpieściła swoich obywateli. Teraz Cameron mówi, że chce uwolnić rynek pracy od imigrantów. Tak naprawdę takie akcje sprawią, że zabraknie mu rąk do pracy. Brytyjczycy też są rozleniwieni systemem socjalnym. Ci, którzy wcześniej nie pracowali, nadal nie będą pracować. Wygodniej jest im znaleźć kolejną błahą wymówkę.
Wielka Brytania rozpieściła swoich obywateli. Teraz Cameron mówi, że chce uwolnić rynek pracy od imigrantów. Tak naprawdę takie akcje sprawią, że zabraknie mu rąk do pracy. Brytyjczycy też są rozleniwieni systemem socjalnym. Ci, którzy wcześniej nie pracowali, nadal nie będą pracować. Wygodniej jest im znaleźć kolejną błahą wymówkę.
David Cameron i Wielka Brytania powinna się skupić na tym, by jej obywatelom chciało się pracować, a nie myśleć o wakacjach na kosz podatnika. Oszustów zasiłkowych może być naprawdę dużo. W końcu pobiera je – wg danych przedstawionych przez "Guardiana" – ponad 13 milionów osób.
Mimo całej nagonki, statystyki pokazują, że imigranci dają Wielkiej Brytanii więcej, niż zabierają. Zyski z samych podatków obcokrajowców wynoszą około 25 miliardów funtów. Do tego badania University College London wykazały, że liczba imigrantów pobierających zasiłki (w stosunku do liczby uprawnionych) była o 45 proc. mniejsza niż rodowitych Brytyjczyków. W przypadku mieszkań było ich 3 proc. mniej.
Cameron powinien zaprzestać swojej antyimigracyjnej hucpy i zabrać się za swoich rodaków. Atakując imigrantów zyska sobie pewnie głosy wyborców, ale napędzana w coraz większym stopniu przez imigrantów gospodarka nie wytrzyma „rzesz chętnych do pracy” Brytyjczyków.
