Tysiące polskich kierowców stoi w sobotę w korkach na autostradach i drogach krajowych. Najgorzej jest w kierunku Gdańska i Zakopanego.
Tysiące polskich kierowców stoi w sobotę w korkach na autostradach i drogach krajowych. Najgorzej jest w kierunku Gdańska i Zakopanego. Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Gdańsk odcięty od świata. Takie wrażenie muszą mieć tysiące polskich kierowców, którzy stoją w gigantycznych korkach na drogach prowadzących nad morze. Najpierw zablokowała się autostrada A1, a niedługo później ten scenariusz powtórzył się na krajowej "siódemce".

REKLAMA
"Masakra", "tragedia", "obłęd" - to najczęstsze komentarze kierowców, którzy w sobotnie popołudnie mają sporo czasu na udzielanie mediom wywiadów na autostradach, gdzie podróż polega nawet na kilkugodzinnym oczekiwaniu na przesunięcie się kawalkady pojazdów. Sytuacja trudna jest na wszystkich autostradach, ale szczególnie dantejskie sceny mają dziać się na A1 w kierunku Gdańska.
Trzy korki na jednej autostradzie
Tłum urlopowiczów ciągnących nad Bałtyk sprawił, że pierwsze utrudnienia pojawiają się już w Strykowie pod Łodzią. Ci, którzy nie utknęli tam, pierwsze problemy napotykają w Nowej Wsi niedaleko Torunia. Później z autostrady na drogi lokalne można spróbować uciec w Rusocinie niedaleko Tczewa, ale ten manewr wiąże się również z długim oczekiwaniem na zjazd.
Wyznaczenie trasy wakacyjnej podróży nad morze drogami krajowymi również okazuje się jednak złym pomysłem. Wkrótce po tym, gdy stanęły autostrady, pierwsze doniesienia o kilkukilometrowych korkach nadeszły także od kierowców próbujących podróżować krajową "siódemką".
"Road to Hel..."
Teraz najtrudniejsze warunki panują w okolicach Ostródy, gdzie korek liczy nawet 8 km. Później kierowcy trafiają na kolejne problemy pod Elblągiem i dopiero na początku krótkiej wciąż S7 można liczyć na płynne zakończenie podróży w kierunku Gdańska.
Ci, którzy z głębi kraju wybierają się na popularny Półwysep Helski muszą przygotować się jednak na kolejne godziny spędzone w podróży w żółwim tempie. Początek dnia przyniósł bowiem dwa zdarzenia drogowe na drodze w kierunku Helu, co szybko sprawiło, że na półwyspie powstały korki w obu kierunkach.
W górach nie lepiej...
Stojąc w korkach nad morze żałujecie, że tych wakacji nie spędzacie w górach? Tam sytuacja nie jest lepsza. Jak donoszą regionalne media z Małopolski i Podhala, tylko korek pod Rabką ma już 10 km, a średnia prędkość na najbardziej zatłoczonych odcinakach "zakopianki" to ok. 20 km/h.