Prof. Bogdan Chazan: "Kto nie zabija dzieci, nie może pracować w publicznym szpitalu"
Prof. Bogdan Chazan: "Kto nie zabija dzieci, nie może pracować w publicznym szpitalu" Fot. Wydawnictwo WAM / youtube.com

– Żyjemy podobno w wolnym kraju, ale lekarze wierzący, ci na przykład, którzy podpisali Deklarację wiary są w niewybredny sposób krytykowani, ośmieszani, a czasem też karani – mówi interia.pl prof. Bogdan Chazan. Podkreśla, że po jego zwolnieniu ze szpitala św. Rodziny w Warszawie, gdzie odmówił legalnej aborcji, jego pracownicy są "smutni, przestraszeni i zranieni".

REKLAMA
Dzień po zwolnieniu go ze stanowiska, w szpitalu św. Rodziny przeprowadzono pierwszą aborcję od ośmiu lat. – Jedną z przyczyn tego, że stało się to tak szybko, jest być może chęć dyscyplinowania zespołu, żeby mając na uwadze mój przykład wiedzieli, że żartów nie ma i kto nie zabija dzieci, nie może pracować w publicznym szpitalu – wyjaśnia prof. Chazan w rozmowie z Jolantą Hajdasz w interia.pl.
– Żyjemy podobno w wolnym kraju, ale lekarze wierzący, ci na przykład, którzy podpisali Deklarację wiary są w niewybredny sposób krytykowani, ośmieszani, a czasem też karani – wyjaśnia. Podkreśla, że ta sprawa jest "tak bardzo ważna dla przyszłości obrony życia w Polsce, że powinna być zorganizowana akcja konkretnej pomocy lekarzom, jakiś komitet kryzysowy". – Sami nie damy rady – zaznacza lekarz.
Prof. Chazan, który zapowiedział, że będzie odwoływał się od decyzji o jego zwolnieniu, po raz kolejny skrytykował zabiegi aborcji oraz zapłodnienie in vitro. Zaznaczył, że zdarzają się przypadki, kiedy po usunięciu ciąży dziecko jednak żyje. – O nie nikt się nie upomina i nikt o ich ogromnym cierpieniu nie mówi. Bo zostały przez rodziców skazane na śmierć, a nierozumni lekarze, zamiast się sprzeciwić czynnościom niezgodnym z prawem naturalnym i ze swoim powołaniem, wzięli udział w zabójstwie człowieka. Tak, aborcja to straszna rzecz – przekonuje.
Były już dyrektor stołecznego szpitala odmówił aborcji kobiecie, która miała wówczas do tego prawo. Ten jednak jednak odwlekał konsultację z pacjentką, aż minął ustawowy termin dopuszczający taki zabieg. Prof. Chazan wiedział, że dziecko urodzi się nieuleczenie chore i wkrótce umrze. Nie wskazał również pacjentce innego lekarza bądź placówki, gdzie można by przeprowadzić taki zabieg.
Źródło: interia.pl