
Firmy, które oferują przeprowadzenie badania wykrywaczem kłamstw cieszą się ogromną popularnością. Polacy na potęgę chcą sprawdzać potencjalnych mężów i przyszłe żony swoich dzieci lub prześwietlają przeszłość życiowych partnerów. Często robią to na własną rękę, ale jeszcze częściej proszą o pomoc specjalistów.
REKLAMA
Serwisy takie jak Wariografia.com.pl czy StrefaPrawdy.pl dostają po kilkanaście lub kilkadziesiąt zleceń dziennie na badanie wariografem, czyli wykrywaczem kłamstw. Podobnie jest z biurami detektywistycznymi, które oferują tego typu usługi. Najczęściej chcemy prześwietlać przyszłe synowe i przyszłych zięciów.
Czego chcemy się dowiedzieć?
Rodzice przyszłego pana młodego czy panny młodej nie ufają ukochanym swoich dzieci. I trudno im się dziwić. Jak twierdzą dziennikarze "Newsweeka", przeciętny Polak potrafi kłamać nawet 200 razy dziennie, choć za nic w świecie się do tego nie przyzna. Często robi to też w sposób niekontrolowany.
Rodzice przyszłego pana młodego czy panny młodej nie ufają ukochanym swoich dzieci. I trudno im się dziwić. Jak twierdzą dziennikarze "Newsweeka", przeciętny Polak potrafi kłamać nawet 200 razy dziennie, choć za nic w świecie się do tego nie przyzna. Często robi to też w sposób niekontrolowany.
Chcemy wiedzieć czy osoby, z którymi planujemy spędzić życie lub wobec, których takie plany mają nasze dzieci, były karane, czy zdradzały swoich partnerów w przeszłości, czy nie ukrywają dzieci z poprzednich związków lub potajemnie nie spotykają się z kimś jeszcze. Pod lupę brane są także życiorysy emigrantów, którzy z mniejszych miast wyjechali za chlebem do Anglii, Francji czy Norwegii. Detektywi badają zarówno ich przeszłość w Polsce jak i to, co robili pracując na obczyźnie.
Ufamy tylko najbliższym
Boom na usługi specjalistów od wykrywania kłamstw trwa w najlepsze, ponieważ sobie nie ufamy. Poza najbliższą rodziną, podejrzani są wszyscy - znajomi i przyjaciele trochę mniej, a koledzy i koleżanki z pracy trochę bardziej.
Boom na usługi specjalistów od wykrywania kłamstw trwa w najlepsze, ponieważ sobie nie ufamy. Poza najbliższą rodziną, podejrzani są wszyscy - znajomi i przyjaciele trochę mniej, a koledzy i koleżanki z pracy trochę bardziej.
- W Polsce jest wysoki poziom tego, co socjologowie nazywają familizmem, a niektórzy amoralnym familizmem – mówi w rozmowie z "Newsweekiem" psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński. – Takie koncentrowanie zaufania wyłącznie na najbliższych krewnych buduje mury między tą grupą a resztą społeczeństwa. Trochę przypomina układ mafijny - dodaje.
Specjalista na cenzurowanym
Poziom zaufania społecznego w Polsce jest tak niski, że sprawdzamy także tych, którzy sprawdzają kogoś na nasze zlecenie. Detektywi czy specjaliści obsługujący wykrywacze kłamstw często słyszą, że informacje, które zdobyli i tak zostaną jeszcze zweryfikowane przez innych prywatnych detektywów.
Poziom zaufania społecznego w Polsce jest tak niski, że sprawdzamy także tych, którzy sprawdzają kogoś na nasze zlecenie. Detektywi czy specjaliści obsługujący wykrywacze kłamstw często słyszą, że informacje, które zdobyli i tak zostaną jeszcze zweryfikowane przez innych prywatnych detektywów.
Bo wykrywacz kłamstw też można oszukać. Albo przekupić obsługującego go fachowca. Dariusz Pietraszewski z portalu StrefaPrawdy.pl mówi "Newsweekowi", że prześwietlani delikwenci często oferują mu pieniądze za to, żeby "wszystko dobrze wyszło". Mają nie do końca czyste sumienie i za ukrycie tego faktu są w stanie zapłacić podwójną stawkę.
Często też brak zaufania do specjalistów od wykrywania kłamstw prowadzi do tego, że bierzemy sprawy we własne ręce. Spy Shop, największa polska sieć sklepów ze sprzętem do inwigilowania i pracy detektywistycznej tylko w zeszłym roku odnotowała 80 proc. wzrost obrotów ze sprzedaży urządzeń do podsłuchów i nagrywania rozmów.
Źródło: "Newsweek Polska"
