
Wicepremier Elżbieta Bieńkowska ostro skrytykowała najnowszą kampanię plakatową Prawa i Sprawiedliwości, która ma uderzać w Platformę Obywatelską. Sama jednak ma kłopoty, bo zbagatelizowała powstawanie korków na autostradach.
REKLAMA
– Jeżeli są bramki i jeżeli natężenie ruchu jest trzy czy cztery razy większe niż to, które się tam przewidywało, to te korki będą się robić – miała powiedzieć Bieńkowska, komentując gigantyczne korki na autostradach. Jak relacjonuje wyborcza.biz wicepremier wyjaśniała, że nic nie da zwiększanie liczby bramek do poboru opłat, trzeba stworzyć nowy system.
Ale w niedzielę wicepremier komentowała też kwestie czysto polityczne. - Uważam, że partia, która się takimi metodami posługuje, naprawdę powinna odczuć to za chwilę w wyborach, że takimi metodami nie można się posługiwać, bo to są metody niegodne, wstrętne i okropne – powiedziała Bieńkowska. - Wszystkie pieniądze z tych, którymi zarządzam, a zarządzam w tej chwili około 100 miliardami euro, realizowane za nie projekty nie wiodą do mojego domu, tylko są w Polsce - dodała.
Wicepremier Bieńkowska podkreśliła również, że jest oburzona, iż opozycja stosuje takie metody w walce politycznej. - Ja jestem oburzona, mówię tylko o sobie, o tym, że po siedmiu latach mojej naprawdę ciężkiej pracy takie metody się wykorzystuje - stwierdziła.
Szefowa resortu rozwoju i infrastruktury w ten sposób skomentowała najnowszą kampanię PiS, która ma uderzać w PO. Partia Jarosława Kaczyńskiego "przypomina" w niej Polakom o aferze taśmowej.
Źródło: Rmf24.pl / wyborcza.biz
