Ładna i modna równa się pusta i głupia?
Ładna i modna równa się pusta i głupia? shutterstock.com

Od jakiegoś czasu daje się zauważyć zaskakujące tendencje do wpychania kobiet w schemat: interesujesz się modą i urodą równa się jesteś głupia. Zatrważające dla mnie jest to, że ktoś, kto zna się na ubraniach i kosmetykach, uważany jest z góry za osobę mniej wartościową. Dlaczego? Czy kobiecie światłej i inteligentnej nie przystoi pasja modowa/urodowa oraz czytanie kobiecych magazynów?

REKLAMA
Mamy XXI wiek i pełną dowolność wyboru zainteresowań. Tymczasem okazuje się, że mimo tylu lat nauki i czerpania wniosków, dalej sami wpychamy się w schematy i podgrzewamy stereotypy niczym stare kotlety na brudnej, teflonowej patelni. Może to Facebook i powszechna inwigilacja, może to zwyczajna miłość do oceniania i klapki na oczach? Bo co myślisz moja droga koleżanko, gdy widzisz na ulicy atrakcyjną kobietę w wysokich szpilkach i z przedłużonymi rzęsami albo - w internecie - znaną blogerkę z torebką Chanel 2.55? A to, że jest głupia. Dlaczego, skoro nie znasz jej osobiście? Prosta odpowiedź: gdyż wygląda atrakcyjnie i nosi modne rzeczy.
Głośno było kiedyś o eksperymencie, w którym pewnej kobiecie zrobiono cztery różne zdjęcia: bez makijażu, bez makijażu i w okularach, w makijażu oraz w makijażu i w okularach. Następnie fotografie te pokazano ludziom, którzy na ich podstawie mieli ocenić inteligencję modelki. Odpowiedź zadziwiająca nie była, gdy za najmądrzejszą wybrano panią nieumalowaną i w okularach, a za najgłupszą tę w samym makijażu.
Ale nie inaczej ma się przecież sytuacja w życiu każdego z nas. Na moich poprzednich studiach - kierunku humanistycznym opanowanym przez kobiety łaknące literatury, byli prawie sami doktoranci płci żeńskiej. Te panie, które prowadziły moje zajęcia, wyglądały jak mole książkowe. I, mimo że nie były zbytnio odważne, wszyscy odnosiliśmy wrażenie, że posiadają solidną wiedzę i nie znalazły się tu przypadkiem. Aż pewnego razu, na historii literatury, pojawiła się kobieta o wyglądzie odbiegającym od doktoranckich standardów. Miała długie, farbowane na ciemno włosy, makijaż, modne okulary w grubych oprawkach i wyglądała niczym wyjęta ze strony "Ładni ludzie ubierają się na czarno". Mówiła mądrze, ale mało kto chciał jej słuchać. Po sali tylko rozchodziły się szepty w stylu: "I to ma być doktorantka?", "Obczaj, jak ona wygląda", "Ciekawe, jak się dostała". Przykre.
I dochodzimy do momentu, w którym okazuje się, że skoro frapuje cię kariera naukowa i jesteś inteligentna - nie możesz interesować się modą i chcieć wyglądać dobrze. To grzech, tragedia i najgorsza na świecie ujma na twoim honorze. Bo niby jak można jednocześnie znać się na polityce i z zapałem oglądać pokazy Alexandra Wanga? Albo wiedzieć jakie są najnowsze trendy w szminkach i pasjonować się realizmem magicznym?
logo
To najczęściej kobiety wpychają inne kobiety w schemat i podtrzymują stereotyp. shutterstock.com
Na jednej ze stron, gdzie poruszony został podobny problem, pewna komentatorka opisywała swoją historię: jest prawniczką, ale od paru lat prowadzi też bloga o modzie. Opinie współpracowników wywołały u niej wstyd z powodu takiego, a nie innego hobby. Jak sama przyznaje, ludzie patrzyli na nią jak na idiotkę, z pogardą, bo "z blogerek się drwi", a ubrania są niepoważne.
Stereotyp pustej, umalowanej ćwierćinteligentki ma się całkiem dobrze. Owszem, wszystko zależy od środowiska, w którym dana osoba się znajduje - w jednym będzie to większą zbrodnią, w innym mniejszą. Przy tym zwykle to właśnie kobiety wpychają inne kobiety w ten schemat. To smutne, że przyjemności, które przecież nikomu nie szkodzą, mogą być tak ostro oceniane przez ogół. Dlaczego sport, film, gotowanie czy zwierzęta są bardziej wartościowe? A kosmetyki, włosy czy ubrania to tematy podrzędne?
Ktoś jednak te trywialne oraz głupie rzeczy przecież czyta i ogląda. Skądś się biorą te ogromne statystyki wejść na strony i sprzedaży magazynów. Czyżby osoby, które drwią, same w ukryciu i tajemnicy szukały potem ładnych spodni i sposobu na zbyt suchą skórę? Dodam, iż Wirtualne Media pokazały w ostatnim raporcie, że ponad trzy czwarte odwiedzających witryny o modzie i urodzie ma średnie lub wyższe wykształcenie.
Ładna, zadbana, interesująca się modą, to znaczy głupia, a mądra - bez gustu i stylu? Nie słyszałam większej bzdury, doprawdy. Znam wiele mądrych kobiet, które pasjonują się modą i urodą, jednak Elle czy Harper's Bazaar trzymają gdzieś w ukryciu. Nie wstydźmy się zainteresowań i małych przyjemności.
Alyssa Mastromonaco, była szefowa sztabu operacyjnego Białego Domu, zostawiła pracę dla Baracka Obamy i została redaktorką w Marie Claire, pisarka Chimamanda Ngozi Adichie przyznaje się do fascynacji światem pokazywanym w Elle i pyta „Czy inteligentna kobieta nie może kochać mody?", a polskie redaktorki i blogerki robią doktoraty o modzie. Bierzmy z nich przykład i nie dajmy sobie wmówić, że z powodu takiej, a nie innej pasji jesteśmy mniej wartościowe.