
Mężczyzna w USA został zatrzymany po tym, jak Google powiadomił policję, że posiada on zdjęcia zawierające pornografię dziecięcą. Te miały być przechowywane na jego koncie e-mailowym. Z jednej strony społeczeństwo popiera łapanie tego typu przestępców, z drugiej padają pytania: na ile nasza prywatność jest przestrzegana przez takie firmy jak Google.
REKLAMA
Schwytany przez policję mężczyzna był już skazany w 1994 roku za molestowanie dziecka. Teraz policja zatrzymała go za posiadanie na swoim komputerze pornografii dziecięcej. Policja wpadła na jego trop po tym, jak pracownicy Google poinformowali odpowiedni urząd ds. walki z pedofilią. Zrobili to po prześwietleniu jego skrzynki e-mailowej.
Mimo poparcia dla zatrzymywania takich osób, jak wspomniany pedofil, są też tacy, którzy krytycznie odnoszą się do działalności Google'a. W USA rozgorzała debata wokół tego, czy użytkownicy Google'a mogą liczyć na prywatność. Na razie wydaje się, że nie.
Sama korporacje przekonuje, że ostrzega ludzi, że ich maile są skanowane pod kątem pornografii dziecięcej. Inną sprawą jest to, że Google wg prawa federalnego jest zobowiązany do informowania władz jeśli jego użytkownicy posiadają na swoich kontach pornografię dziecięcą. Pojawiają się jednak tacy, którzy uważają, że nie ma obowiązku aż tak głębokiego sprawdzania kont użytkowników.
źródło: Business Insider
