Ks. Wojciech Lemański specjalnie prowokuje kurię?
Ks. Wojciech Lemański specjalnie prowokuje kurię? Fot . Anna Krasko / Agencja Gazeta

Wydawało się, że jeden z najgłośniejszych konfliktów w polskim Kościele dobiegł końca. Ale wybuchł na nowo. I to nie z winy Hosera – tym razem to Lemański powinien uderzyć się w piersi.

REKLAMA
Po piątkowej wizycie księdza Wojciecha Lemańskiego w Akademii Sztuk Przepięknych podczas 20. Przystanku Woodstock na nowo rozgorzał spór między kapłanem a jego przełożonym arcybiskupem Henrykiem Hoserem. Były proboszcz parafii w Jasienicy podczas rozmowy z uczestnikami Akademii przytoczył opinię swojego wykładowcy z seminarium, która wzburzyła kurię.

Jeden z biskupów, który był moim profesorem w seminarium, właśnie kiedy mówiliśmy o tym, że nie podoba nam się, no właśnie skostnienie Kościoła, że nie podobają nam się ci biskupi, którzy mówią właściwie do ścian, a nie do ludzi, powiedział nam coś takiego: „To pokolenie musi wymrzeć”. Brzydki słowa, ale oni się już nie zmienią. Czytaj więcej

Przez dużą część weekendu w mediach krążyła znacznie uproszczona i wyostrzona wersja tej wypowiedzi. „Lemański mówi, że biskupi muszą wymrzeć” – taki cytat najczęściej przewijał się w internetowych komentarzach. I szybko spotkał się z ostrą reakcją kurii warszawsko-praskiej.
Mateusz Dzieduszycki

Jeśli miałoby okazać się prawdą, że ksiądz Wojciech Lemański mówił tam młodzieży o tym, że „biskupi muszą wymrzeć”, że namawiał młodych do wychodzenia z kościołów na znak protestu w trakcie Mszy Świętej, jeśli potwierdzą się inne skandalizujące wypowiedzi, które wedle doniesień prasowych miały tam paść, to postępowanie takie – niegodne kapłana Kościoła Katolickiego – spotka się ze zdecydowaną reakcją i konsekwencjami. Czytaj więcej

Katolicy krytykują, liberałowie bronią
Dzień wcześniej był na Przystanku Jezus, który katolicy od kilku lat organizują jako przeciwwagę dla Przystanku Woodstock. Ale był tam nieoficjalnie. – Ks. Lemański nie był ani uczestnikiem, ani gościem Przystanku Jezus, a także nie celebrował Eucharystii ani nie spowiadał na Przystanku Jezus – napisali zaraz organizatorzy tego wydarzenia w specjalnym oświadczeniu. Wyraźnie widać, że twardogłowi katolicy mają z Lemańskim duży problem.
Z kolei liberalne media stoją za byłym proboszczem z Jasienicy murem. Adam Szostkiewicz z „Polityki” przypomina, że „Lemańskiego upokarzała władza kościelna”. Podobnych głosów jest więcej. I mam wrażenie, że zbuntowany ksiądz nie tylko doskonale o tym wie, ale także to wykorzystuje.
Prowokuje umyślnie
Bo już sama wizyta w Kostrzynie, na znienawidzonym przez część katolików Przystanku Woodstock, ma znamiona prowokacji. I rzeczywiście jeszcze zanim Lemański usiadł do dyskusji, krytykowano jego decyzję o przyjęciu zaproszenia od Jerzego Owsiaka.
Sam Lemański nie mógł sobie odmówić uszczypliwych komentarzy pod adresem kościelnych hierarchów. Ocenił, że krytyka pod adresem WOŚP bierze się z zazdrości. Stwierdził, że kuriozalne jest przygotowywanie Światowych Dni Młodzieży przez ludzi po 70. roku życia, mając na myśli oczywiście biskupów. I chociaż w swoich diagnozach Lemański często ma rację, zapomina w jakiej instytucji pracuje.
Kościół to nie demokracja
Bo Kościół to nie demokracja. To nie liberalna, rozdyskutowana redakcja lewicowego periodyku, gdzie można powiedzieć naczelnemu, że jego ostatni tekst był bez sensu. Kościół jest hierarchiczny i opiera się na zasadzie bezwzględnego posłuszeństwa. I tak jak można było zrozumieć to, że w pierwszej fazie konfliktu Lemański chce przedstawić swoje racje, tak teraz powinien milczeć.
Polecił mu to nie tylko bezpośredni przełożony, czyli abp Hoser, ale i watykański Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Utrzymał on w mocy decyzję Hosera o zakazie wypowiedzi dla mediów. Choć występ w Akademii Sztuk Przepięknych nie był typowym wywiadem dla gazety cze telewizji, był publiczną wypowiedzią, których Lemański powinien unikać. Sam duchowny ma na ten temat inne zdanie.
Lemański gra nieczysto
Na stronie prowadzonej przez jego zwolenników upubliczniono korespondencję między Lemańskim a kurią i nie mogła ona pochodzić z innego źródła, jak tylko od Lemańskiego. Ujawnianie prywatnej korespondencji nie przystoi, tym bardziej katolickiemu księdzu.

Jednocześnie zapowiedział Ksiądz Biskup, że do czasu zakończenia procedur kanonicznych, podjętych przez Stolicę Apostolską, nie będzie wypowiadał na mój temtat. Procedury kanoniczne trwają i towarzyszą im kolejne rewelacje mojego Biskupa o księdzu Lemańskim

A wydawało się, że konflikt, który rozpalał media – szczególnie te internetowe – wygasł. Bo ksiądz przyjął nową pracę i został kapelanem w Zakładzie Neuropsychiatrycznej Opieki Zdrowotnej dla Dzieci i Młodzieży w Zagórzu. Kiedy ogłaszano decyzję, wystąpił nawet na wspólnej konferencji prasowej z Mateuszem Dzieduszyckim, rzecznikiem abpa Hosera.
Kuria pyta prawników
– To ewidentne. Gdyby ks. Lemański był w Zagórzu i pracował tam jako kapłan, wszyscy odetchnęliby z ulgą – mówi nam dzisiaj Dzieduszycki, wyraźnie zawiedziony. – Te słowa były zupełnie niepotrzebne. Ani ks. Lemańskiemu, ani nikomu innemu – dodaje rzecznik diecezji.
Wyjaśnia też, na jakim etapie jest badanie woodstockowej wypowiedzi ks. Lemańskiego. – W tej chwili spisujemy je, żeby mieć to na piśmie. Próbujemy też skontaktować się z ks. Lemańskim, co nadal nie jest skuteczne. Po opracowaniu tego przez kurialnych prawników, bo trzeba przypasować konkretne wypowiedzi do zapisów Kodeksu Kościoła Katolickiego, ksiądz arcybiskup podejmie decyzję – relacjonuje.
Bez kontaktu
Rzecznik zaznacza, że jeśli nie uda się skontaktować z Lemańskim, kuria podejmie decyzję bez wysłuchania jego wyjaśnień. – Trzeba dać szansę wypowiedzieć się zainteresowanej stronie, ale uchylanie się od kontaktu nie może stać na przeszkodzie w wyciągnięciu konsekwencji – mówi Mateusz Dzieduszycki.
– Samo przyjęcie zaproszenia na jakiekolwiek spotkanie nie łamie zakazu wypowiedzi, ale udzielenie wywiadu radiowego i opublikowanie go już tak. A w nim padły kolejne wypowiedzi, których nie można zostawić obojętnie – mówi Dzieduszycki.
"Na pewno jest obdarzony możliwością przewidywania skutków"
Pytany, czy ks. Lemański umyślnie prowokuje kurię unika jednoznacznej odpowiedzi. – To rzeczy, które dzieją się u niego w głowie, nie mam na to żadnego wpływu, można go o to zapytać. To człowiek inteligentny, na pewno obdarzony możliwością przewidywania skutków swoich decyzji, ale czy to było działanie celowe – nie jestem w stanie powiedzieć – mówi rzecznik Kurii Warszawsko-Praskiej.
Udało nam się skontaktować z ks. Lemańskim, ale z powodu kurialnego zakazu odmówił odpowiedzi na nasze pytania. Ale sprawa żyje już własnym życiem. Komentarze dotyczą nie samego sensu wypowiedzi Lemańskiego, i tego, czy miał do nich prawo, ale tego, czy kuria ukarze niepokornego księdza.
Dla abpa Hosera – wobec którego jestem bardzo krytyczny – to kolejne straty wizerunkowe. I nie wiem, czy o to Lemańskiemu nie chodzi. Bo Hoser ma w swoich rękach władzę, Lemański media. A to równie potężna broń. Lemańskiemu grozi suspensa, czyli kościelna kara – od nagany nawet do odsunięcia od czynności kapłańskich.
Dlatego Lemański wiedząc, że zgodnie z prawem nie ma szans na objęcie jakiejkolwiek parafii (przynajmniej do emerytury Hosera, a do tej zostały co najmniej 3 lata). Być może więc próbuje jak najbardziej osłabić swojego przełożonego. Ale osłabia też instytucję, na której dobrze tak mu ponoć zależy.