
Blogerzy to ważna siła w polskim internecie. Większość z nich pisze blogi z pasji i potrzeby serca. Nie zarabiają na tym ani gorsza. Jest jednak taka część tego środowiska, która postanowiła wejść w komercyjną współpracę z markami. I zarabiają czasami na swoich blogach całkiem niezłe pieniądze. Pytanie, czy czasami adekwatne do tego, co robią?
REKLAMA
Blogerzy, którzy zarabiają na swoich blogach to ci, którzy są najbardziej popularni i widoczni. Czasami wybuchają większe czy mniejsze aferki związane z ich zarobkami. Tym razem jest podobnie.
Kornelia Samanta prowadzi bloga Journalistka.pl. Oprócz tego pracuje w agencji reklamowej. Język szwedzki zna, ponieważ mieszkała w Szwecji.
Dlatego też zdziwiła się kiedy na przestrzeni kilku dni dostała dwie propozycje zawodowe o skrajnie różnych wynagrodzeniach. Jedna dotyczyła tłumaczeń, a druga współpracy na blogu.
- Chciałam jedynie pokazać różnicę - mówi naTemat Kornelia Samanta. - Niektórzy blogerzy żądają wynagrodzeń zupełnie oderwanych od swojego rzeczywistego zasięgu, z drugiej strony warto pamiętać, że nie zawsze chodzi o zasięg. Gdyby tak było, wykupowano by jedynie bannery do promocji swoich produktów i nie stosowano np. reklamy natywnej. Kilka lat temu też mówiono, że wydatki na reklamę online nie przekroczą 10 proc. z całościowego budżetu marketingowego, a z roku na rok one rosną. Tak też może się stać z reklamą w blogosferze - dodaje.
Kornelia sama prowadzi bloga. Niektóre wpisy są całkiem popularne, niektóre mniej. Czy dwa tysiące złotych za weekendowy wyjazd, jedno selfie i wpis na blogu to adekwatna wycena? – Rynek zawsze to weryfikuje – uważa Kornelia.
Zapewne między innymi dzięki takim akcjom powstają stereotypy na temat pazernych i leniwych blogerów, którzy zarabiają kupę kasy w internecie prawie nic nie robiąc. To niesprawiedliwa ocena sytuacji. Nie można blogerom odbierać prawa do wynagrodzenia za swoją pracę. Skoro ktoś chce im płacić, a oni są otwarci na komercyjną współpracę, to należy temu kibicować.
Pytanie tylko, czy wyceny za współpracę naprawdę są odzwierciedleniem wykonanej pracy? – Nie do końca zgadzam się z blogerami, którzy twierdzą, że tworzenie i promowanie bloga to ciężka praca. Niektóre blogi można wypromować w miesiąc – zauważa Kornelia Samanta.
Bloger to coraz bardziej zawód jak każdy inny. Rynek reklamowy ciągle weryfikuje, jak bardzo jest on opłacalny. Nie ma zatem co obrażać się na rzeczywistość i narzekać na pazernych blogerów zarabiających ogromne pieniądze.
Jeśli ktoś ma ambicję otrzymywania 2 tys. zł za selfie i wpis na blogu to droga wolna. Przynajmniej dopóki dopóty stawki nie spadną do poziomu wynagrodzeń tłumaczy ze szwedzkiego.
