Polak podbija świat mody, ale... nie ma pieniędzy na studia. Zbiera więc przez crowdfundning

Paweł Androsiuk - ma 19 lat, jest piekielnie uzdolniony i dostał się do jednej z najlepszych uczelni projektowania mody.
Paweł Androsiuk - ma 19 lat, jest piekielnie uzdolniony i dostał się do jednej z najlepszych uczelni projektowania mody. fot. Konrad Adam Mickiewicz / facebook.com/pawel.androsiuk
Paweł Androsiuk ma 19 lat, jest piekielnie uzdolniony i dostał się do jednej z najlepszych uczelni projektowania mody na świecie - Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii. Problem w tym, że jest to dość spory wydatek. Dlatego młody projektant postanowił zebrać niezbędne środki poprzez serwis crowdfundingowy.


Zupełny przypadek
Zanim jednak powstała jego strona na Indiegogo i zanim też dostał się do prestiżowej szkoły, na którą teraz pieniądze zbiera, wydarzyło się wiele istotnych rzeczy w jego życiu, które zaprowadziły go tu, gdzie jest teraz. Jako mały chłopiec lubił rysować, śpiewać czy recytować. Chciał i mógł rozwijać swoje pasje, a najbliżsi wspierali go w tym jak tylko mogli. Więc rozwijał.

-Rodzice byli zadowoleni, że jestem żywym dzieckiem, więc nie mieli też oporów przed tym, żebym rozwijał swoje pasje i zainteresowania, nawet pomimo tego, że w okresie dziecięcym przejawiały się "słomianym zapałem". Bardzo miło wspominam ten okres. Wydaje mi się, że to bardzo wpłynęło na to jakim tak naprawdę teraz jestem człowiekiem i że właśnie między innymi dlatego też zdecydowałem się na zrobienie tego projektu crowdfundingowego.

To w dzieciństwie zaczął interesować się ubraniami, jednak - jak sam przyznaje - nigdy na tyle poważnie, by w kilkulatku doszukiwać się zalążków projektanta. Prawdziwa przygoda ze światem sztuki i mody rozpoczęła się w Białymstoku, rodzinnym mieście Androsiuka. Paweł zapisał się na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury. Chciał grać na gitarze, jednak trafił na zajęcia krawieckie. Jak do tego doszło? Właściwie zupełnym przypadkiem.
-Poznałem tam dziewczynę, z którą bardzo szybko się polubiłem. Ta opowiedziała mi o tym, że w placówce odbywają się zajęcia z kroju i szycia, i że ma chęć się na nie zapisać, ale jak to młoda dziewczyna, wolałaby z kimś, więc zaproponowała to akurat mi. Podchwyciłem temat, bo stwierdziłem, że jest to coś, czym tak naprawdę zajmuje się mało osób - przynajmniej tak było na tamtą chwilę, bo było to jeszcze kiedy moda nie była jeszcze modna, a tak naprawdę jest to bardzo praktyczne - wyjaśnia Androsiuk.


Wtedy Paweł kierował się raczej chęcią nauczenia się praktycznych czynności manualnych, które pozwoliłyby mu na zrobienie jakichś prostych przeróbek ubrań - zwężenia, skrócenia i tym podobnych. Koniec końców wyszło, że chłopak zapisał się na zajęcia sam. Dość szybko jednak zaczął odnosić pierwsze sukcesy - po pół roku zdobył nagrodę specjalną Prezydenta Miasta Białegostoku w XV edycji Konkursu na Najładniejszą Szopkę Podlaską i powoli zaczął na serio myśleć o projektowaniu.

O modzie poważnie
-Moje zainteresowanie nie przejawiało się jednak w tym, co teraz jest uważane za "interesowanie się" modą. Było to coś poważniejszego niż przeglądanie kolorowych czasopism dla kobiet. Zacząłem czytać o historii mody, zagłębiać się w prawa, które nią rządzą, wzajemnymi oddziaływaniami pomiędzy modą a obszarami takimi jak antropologia czy socjologia. Już wtedy tak na dobrą sprawę interesowało mnie coś więcej niż robienie mody tylko i wyłącznie w celach zarobkowych, co nie zmienia faktu, że niestety, ale do tej pory robiłem głównie takie rzeczy, bo za coś trzeba przecież żyć i się dalej rozwijać. Z czasem zacząłem szukać różnych opcji na staże i współprace. Tak trafiłem pod skrzydła Maldorora, z którym współpraca rozpoczęła się od pomocy przy pokazie jego kolekcji „The Accuser” na sezon jesień/zima 2011 w maju 2011 roku - opowiada młody projektant.
Miłość do projektowania wzięła się stąd, że tak naprawdę trudna z niego pasja. Moda jest chwiejna, potrzebuje zmian i ciągłego ulepszania - pełno w niej ekspresji i dynamiki. Każde inne zajęcie dość szybko nużyło Pawła i nie dawało tak widocznych efektów jak ona.

-Moda jest strasznie kapryśna i niecierpliwa, nieustannie się zmienia, potrzebuje ciągłych rotacji, żeby wciąż być atrakcyjną i pociągać za sobą tłumy. Oprócz tego, że tak wygląda ogólnie całe zjawisko, jakim jest moda, to tak naprawdę proces tworzenia ubrań też jest bardzo dynamiczny. Wystarczy wziąć kawałek materiału - już w momencie, kiedy trzymamy go w ręku on już pracuje i się zmienia. Możemy szybko udrapować coś na manekinie czy przeszyć kilka razy i z płaskiego materiału zaczyna powstawiać nam jakaś forma, bryła. W krótkim czasie jesteśmy w stanie uzyskać namacalne efekty, które na dany moment mogą już być wystarczająco zadowalające. 

W jego twórczości widać młodość - Paweł dużo eksperymentuje i poszukuje. Kilka lat temu bliski był mu nurt unisex, obecnie kręci go bardziej odzież sportowa i wyraźne rozgraniczenie płci.

-Chcę dać sobie kilka lat ciężkiej pracy, żeby móc zadecydować co tak naprawdę jest wyznacznikiem mojej twórczości. Mam ogromną chęć, żeby w przyszłości robić rzeczy, które będą bardzo blisko człowieka, ale nie mam na myśli budowy ciała, lecz sfery mentalnej. Chciałbym używać mody jako narzędzia, którym będę mógł komentować otaczającą mnie rzeczywistość. Mam aspiracje na robienie czegoś co będzie bardzo interdyscyplinarne, z racji tego, że poza modą bardzo pociąga mnie teatr i sztuki performatywne, ale wszystko wiąże się niestety z pieniędzmi.
-Będąc początkującym projektantem, niestety nie można sobie pozwolić na wiele rzeczy, chyba że znajdzie się swojego rodzaju mecenat. Spodziewam się więc, że wszystko będzie się rozwijało powoli, metodą małych kroczków. Zupełnie jak w przypadku Garetha Pugha, który w chwili obecnej przenosi swoją pracownię do Nowego Jorku, ponieważ ani Londyn ani Paryż nie dawały mu do tej pory pełnych możliwości do tego, co tak naprawdę chciałby robić - wyjaśnia.

Na swoim koncie ma solidną listę naprawdę ważnych osiągnięć - między innymi drugie miejsce w międzynarodowym konkursie na rekonstrukcję historyczną sukni Heleny Modrzejewskiej - "Helena Modrzejewska - Ikona Stylu”, został też finalistą Young Fashion Day i półfinalistą OFF Fashion oraz pokazywał swoje projekty na Fashionable East- Białystok Fashion Week. Współpracował między innymi z grafikiem Pawłem Zawiślakiem, znanym jako Kropki i Kreski.

Do tej pory odbył trzy staże. Dwukrotnie pracował u Maldorora - w 2011 i 2012 roku, a w ubiegłoroczne wakacje trafił do Aletier Małgorzaty Dudek w Londynie. Jego talent doceniło też KTZ i sama Vivienne Westwood, jednak propozycji staży nie mógł przyjąć, gdyż musiał wrócić do Polski, aby skończyć liceum i zdać maturę. Potem były egzaminy do Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii.

"Dlaczego pan chce zostać projektantem?"
-Egzaminy to tak właściwie dwa dni rysunku i dość krótka rozmowa kwalifikacyjna - opowiada Paweł -W ciągu dwóch dni trzeba wykonać określoną ilość prac, w określonych technikach i na określonych formatach. Do tego jest jeszcze zadanie projektowe. W międzyczasie w ciągu tych dwóch dni są rozmowy kwalifikacyjne. Ja trafiłem akurat na bardzo fajną komisję -a przynajmniej tak mi się wydaje, i wszystko poszło bardzo dobrze. Rozmowa odbywa się bez żadnych rysunków czy portfolio. Jest bezpośrednia konfrontacja kandydat-komisja - wyjaśnia.

Pytają o różne rzeczy. Nieraz z pozoru łatwe i oczywiste - tak jak dlaczego chce się zostać projektantem, czemu akurat ta uczelnia i skąd w ogóle pomysł na studiowanie mody. Ale pojawiają się też zaskakujące pytania, których właściwie trudno się spodziewać, na przykład o rodzeństwo.
-Da się wyraźnie odczuć, że tą rozmową sprawdzają po prostu kto jaką ma osobowość i jaki jest energetycznie, czy ma poukładane w głowie, czy jest zdeterminowany i gotowy na ciężką pracę - opowiada Paweł -Pierwszy dzień egzaminów trwa od 9:00 do 18:00, a drugi dzień od 9:00 do 12:00. O 12:00 wszyscy zostawiają prace wykonane przez 2 dni i swoje portfolia, i wychodzą z budynku. Około 17:00/18:00 jest ogłoszenie wyników i odbiór portfolio. Na egzaminie rysuje się ciuchy. Są to głównie prace ludzi z pierwszego roku, więc są to naprawdę dość skomplikowane rzeczy.

Projekt crowdfundingowy jest dla Pawła ostatnią deską ratunku. Na stypendium w tym momencie nie ma opcji - albo jest za młody, albo za stary. Poza czynnikami wiekowymi, w odmownych odpowiedziach decydowało też to, że modę nie uznaje się za dziedzinę sztuki.

-Mimo tego, że, o ironio, na państwowych uczelniach artystycznych jest taki kierunek jak projektowanie ubioru. Jeżeli chodzi natomiast o Belgię - z racji tego, że co raz więcej osób udostępnia mój projekt, pojawia się też wiele zarzutów, że rząd belgijski i akademia są w stanie pomóc mi finansowo. Otóż nie. Mam znajomych, którzy tam studiują i niestety, ale żeby ubiegać się o stypendium, nie dostać, bo ubieganie się, jeszcze nie jest równoznaczne z tym, że dane stypendium się dostanie, to albo ja, albo moi rodzice musielibyśmy mieszkać i pracować na terenie Belgii od minimum dwóch lat - tłumaczy Androsiuk -Akademii tak naprawdę nie interesuje skąd kto bierze pieniądze na realizacje projektów/kolekcji et cetera. Szczerze mówiąc, większość studentów ma problem z finansami. Jeżeli chodzi o kredyty studenckie - też już to przerobiłem. Maksymalna kwota, o którą można się ubiegać, nie starczyłaby mi nawet na rok.
Młody projektant przed rekrutacją rozesłał aż 28 listów - w formie materialnej, nie maili - do różnych organizacji, jednak żadna nie zdecydowała się mu pomóc. Dlatego postawił na crowdfunding. Każdy, kto chce go wesprzeć, może wpłacić pieniądze na jego stronie na Indiegogo, gdzie znajduje się też filmik nagrany przez chłopaka, w którym opowiada swoją historię i tłumaczy, na co dokładnie potrzebne są mu fundusze. Łącznie - z kosztem czesnego, opłatą za studio, materiałami oraz mieszkaniem i utrzymaniem, potrzebuje 15 tysięcy euro na rok.

Jaki jest odzew? Dość zróżnicowany, bo jak się okazuje - Polacy są bardzo skrajni. Jego projekt udostępniły już takie osoby, jak Monika Jagaciak, Walter Van Beirendonck, Lidia Popiel czy Karolina Korwin Piotrowska.

-Mimo naprawdę niewielkiej puli negatywnych komentarzy, w których ludzie próbują podważać mój talent, starania lub wiedzę na temat pomocy, którą mogę skądś uzyskać, to większość głosów jest bardzo pozytywna. Daje mi to bardzo dużo siły i pozytywnej energii, pozwala mi to nie myśleć za bardzo o tak dużej kwocie, którą muszę uzbierać w tak małej ilości czasu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0"Byłam przed 30, a nie chciało mi się żyć". Patrycja schudła 50 kg, pokonała hashimoto i depresję
MamaDu 0 0"Cesarskie cięcie powoduje problemy dziecka w dorosłości". Wywiad z prof. Ewą Helwich
DADHERO.PL 0 0Nie wiesz jak? Nie przejmuj się, nie ty jeden. Oto nasze rady, jak mądrze wychowywać syna
SAP 0 0Od personalizacji adidasów do zatrzymania powodzi. Oto jak transformacja cyfrowa zmienia nasze życie
#GRZEJE 0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
0 0Technika sprzed 5 tys. lat pomoże ci popełnić mniej błędów. Mnisi mieli rację
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!