Szczupłe kobiety zarabiają więcej. Winny jest "efekt aureoli" i... same kobiety
Szczupłe kobiety zarabiają więcej. Winny jest "efekt aureoli" i... same kobiety Fot. Iablonskyi Mykola / Shutterstock.com

Niemiecki Instytut „Przyszłość Pracy” przeprowadził badania, z których wynika, że szczupłe panie zarabiają więcej. Okazuje się, że kobiety o indeksie masy ciała (BMI) od 21,5 w dół mają największe szanse na wysokie zarobki, pomimo że o nadwadze mówi się dopiero od 25 w górę. Czy mamy tu do czynienia z dyskryminacją już w okresie rekrutacji, czy to raczej dobre stanowisko sprzyja gubieniu zbędnych kilogramów?

REKLAMA
Badania objęły grupę 18 tys. osób. Są one uśrednione, więc z pewnością występują od nich wyjątki. Można jednak zaobserwować niepokojącą tendencję, że na lepsze zarobki mogą liczyć kobiety nie tyle szczupłe, co bardzo szczupłe.
Marco Caliendo i Markus Gehrsitz
Ekonomiści, autorzy badania

Wyniki naszych badań wskazują, że na podstawie wyglądu, kobiety są dyskryminowane.
Czytaj więcej

Odwrotnie zaś wygląda sytuacja w przypadku mężczyzn. Wyższymi zarobkami cieszą się panowie, których (BMI) wynosi od 23 w górę. Jednak jak czytamy, ich masa ciała wynika raczej z częstych wizyt na siłowni i dbania o kondycję fizyczną (choć nie zawsze) niż z nadmiaru tłuszczu.
Waga zdjęcia
Jak powinien zachować się profesjonalny rekruter? Oczywiście nie powinien się sugerować niczym innym przy wyborze kandydata na dane stanowisko, jak tylko jego kompetencjami. Nie płcią, wiekiem czy właśnie wagą. Niestety, eksperci radzą, aby dla bezpieczeństwa nie umieszczać swoich zdjęć w CV. Dlaczego? – Aby już na tym etapie ktoś nie sugerował się naszą wagą – mówi coach Beata Stępniak-Furkałowska, która dodaje, że profesjonalny rekruter nie zwróciłby na to uwagi. Tych jednak można spotkać tylko w największych firmach.
Taką właśnie profesjonalną rekruterką z międzynarodowym doświadczeniem jest mieszkająca w Brukseli blogerka naTemat Violetta Rymszewicz. Jak stwierdza, na wielu szczeblach i w różnych, także w zachodnich korporacjach, panują w Polsce bardzo nieprzejrzyste metody rekrutacji. Jak zauważa, na Zachodzie wprowadza się zasady pozyskiwania pracowników, które odwlekają bezpośredni kontakt z kandydatem tak długo, jak tylko można.
– Wszystko po to, by maksymalnie trafnie ocenić kompetencje i doświadczenie zawodowe kandydata. W aplikacjach nie prosi się o zdjęcia. Większość procesu rekrutacyjnego opiera się wyłącznie na ocenie umiejętności i analizie samego CV – mówi Rymszewicz. Bezpośredni kontakt i "oglądanie" osoby odbywa się tuż przed zatrudnieniem.
Korpo - standardy
Beata Stępniak-Furkałowska zastanawia się jednak, co tak naprawdę jest przyczyną, a co skutkiem takich wyników badań. Zwraca uwagę, że kobiety pracujące w korporacjach często jedzą nieregularnie, a poza tym szybko spalają kalorie, bo żyją w stresie. – Może po prostu osoby, które pracują w takich miejscach prowadzą inny tryb życia, a ich szczupła sylwetka jest następstwem, a nie skutkiem dobrej pracy – mówi coach.
– Gdy spojrzymy na open space w polskich korporacjach, to raczej nie widać osób, które są szczególnie otyłe. Coś zatem jest na rzeczy. A styl życia jest w dużej mierze kreowany przez biznes i ludzie po prostu o siebie dbają, bo modnie jest zdrowo żyć – mówi Stępniak-Furkałowska.
Monika Zaręba, ekspert ds. rynku pracy Pracodawcy RP uważa zaś, że wyniki badań mogą wynikać z postrzegania siebie przez kobiety. Jak twierdzi, panie odczuwają zdecydowanie większą presję społeczną niż mężczyźni.
– Jeżeli mamy poczucie, że nie wpisujemy się w pewien narzucony schemat, kanon urody i jednocześnie nie potrafimy tego zaakceptować, to w naturalny sposób znajdzie odbicie w naszym zachowaniu – mówi ekspertka. A jak wpływa to na pracę?
Monika Zaręba
Ekspert ds. rynku pracy

Jeżeli mamy poczucie, że nie wpisujemy się w pewien narzucony schemat, kanon urody i jednocześnie nie potrafimy tego zaakceptować, to w naturalny sposób znajdzie odbicie w naszym zachowaniu. Będzie to mniejsza pewność siebie, wycofanie, brak wiary we własne możliwości, w to, że zasługuje się na więcej czy to w pracy, czy w ogóle w życiu. Taka postawa zdecydowanie utrudnia przeprowadzenie rozmowy o pracę, negocjacje dotyczące podwyżki czy też awansu, a także inne kwestie związane z rozwojem zawodowym.

Kobiety jak obiekty seksualne
Violetta Rymszewicz wskazuje jeszcze inną stronę tego problemu. Podkreśla, że Polka w miejscu pracy bardzo często jest traktowana jako obiekt seksualny.
– W dużej mierze odpowiadają za to same kobiety. Spotykałam i widywałam dziesiątki przypadków, w których do awansowania kobiet dochodziło dlatego, że decydowały się na pozaformalne kontakty z szefami. Mówiąc wprost, zdecydowanie za częstą drogą do awansu w pracy jest łóżko – słyszę od ekspertki.
Violetta Rymszewicz
doradca z zakresu Zarządzania Zasobami Ludzkimi

Na Zachodzie, jakakolwiek oferta usług seksualnych w pracy jest natychmiast traktowana jako napaść seksualna i trafia do sądu. Polki zaś, wychowywane na kobiety uległe, łagodne i niespecjalnie mające odwagę mówić co myślą, bardzo często traktują propozycję seksualną w pracy jako komplement. Zamiast się przeciwstawić, bywają dumne, że ktoś je docenia poza zawodowo i przystają na takie propozycje.

Violetta Rymszewicz podkreśla, że temat oceniania przydatności do pracy przez pryzmat atrakcyjności jest niezmiernie przykry, ale jednak istnieje. – To ma nawet swoją nazwę w psychologii społecznej - jest to prawo nazywane "efektem aureoli". Inaczej mówiąc, pierwsze wrażenie przesądza o decyzjach, które podejmujemy, również tych zatrudnieniowych – mówi.
– Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że jeżeli szef albo rekruter kieruje się efektem aureoli, znaczy że osoba ta jest skrajnie nieprzygotowana do przyjmowania ludzi do pracy. To jeden z kardynalnych błędów natury czysto psychologicznej, przed którym przestrzega się przyszłych rekruterów już w trakcie szkolenia – mówi ekspertka.
Nikt, kto przyjmuje ludzi do pracy, nie ma prawa oceniać niczego poza tym, czy kompetencje kandydata spełniają wymogi stanowiska. Jeśli jednak robią to osoby nieprzygotowane, lub którym wydaje się, że się na tym znają, będzie dochodziło do patologii.
– Na Zachodzie bardzo duże szanse na zatrudnienie i awans mają realne, "prawdziwe" kobiety, często zbliżające się do 50-tki, bez twarzy zniekształconych botoksem. Liczy się wiedza, doświadczenie i mądrość życiowa, a nie założenie, że rolą kobiety w pracy jest bycie tłem i ozdobą dla biura szefa – podsumowuje Violetta Rymszewicz.