
Kiedy dostajesz wiadomość, że zostaniesz rodzicem Twoje życie wywraca się do góry nogami. Wiem coś o tym, bo sam prawie dwa lata temu dowiedziałem się, że będę tatą. Od razu przez głowę zaczęła mi przelatywać lista rzeczy, które po prostu trzeba kupić i to natychmiast. Przecież dziecko pojawi się już za kilka miesięcy!
REKLAMA
Szał zakupowy młodych rodziców to całkowicie naturalna reakcja. Przecież chce się dla swojego dziecka jak najlepiej, zapewnić mu możliwie najbardziej komfortowe warunki. A czy da się to zrobić bez miliona gadżetów dla dzieci i rodziców? "No jasne, że nie!" - myśli każda mama i każdy tata w zakupowym szale.
Z czasem jednak okazuje się, że pewnych wydatków można było uniknąć. A o pewnych nawet się nie pomyślało. Warto zatem posłuchać rad ciut bardziej doświadczonych rodziców. Chociaż od razu zaznaczam, każdy rodzic wie najlepiej jak wychować swoje dziecko. W końcu nikt nie zna tak człowieka jak własna mama i własny tata. Każdy też ma prawo uczyć się na własnych błędach.
Nie będę zatem nikogo do niczego nakłaniał. Sam nie lubię jak ktoś z uporem maniaka mówi mi jak mam wychowywać własną córkę czy co mam, a czego nie mam jej kupować. Dopóki dziecku nie dzieje się ewidentna krzywda, nie reaguję.
Pieluchy wielorazowe
Wróćmy jednak do szału zakupowego. Chyba największym zakupowym niewypałem jakiego się dopuściliśmy z moją żoną to pieluchy wielorazowe. Kupiliśmy je na dwa miesiące przez urodzeniem się Zosi.
Pieluchy wielorazowe
Wróćmy jednak do szału zakupowego. Chyba największym zakupowym niewypałem jakiego się dopuściliśmy z moją żoną to pieluchy wielorazowe. Kupiliśmy je na dwa miesiące przez urodzeniem się Zosi.
Wydawało się nam, że to genialny pomysł. Płacimy raz trochę więcej i potem nie wydajemy tyle na pieluchy jednorazowe. Wymieniamy wkład, przepieramy i już. Nie musimy lawirować między stosami zużytych pieluszek.
Zakładaliśmy jednak, że zaraz po narodzinach Zosia będzie nosiła jednorazowe pieluchy. W szpitalu będzie trudniej wyprać pieluchę wielorazową, no i noworodki jeszcze są za małe na tego typu pieluszki.
I tak już zostało. Wielorazowych pieluch użyliśmy może raz, góra dwa. Nie sprawdziły się. Zosi one po prostu nie podeszły. Zdecydowanie wolała jednorazówki. I teraz nasz pierwszy zbędny gadżet zakupiony w zakupowym szale zalega w szafie.
Plastikowy leżaczek do wanienki
Druga nasza zakupowa wtopa do plastikowy leżaczek do wanienki. To nie był duży wydatek, ale jak wyszło z naszego doświadczenia, zupełnie niepotrzebny. Teoretycznie miało nam się dzięki temu leżaczkowi lepiej kąpać córkę. Aha, akurat.
Druga nasza zakupowa wtopa do plastikowy leżaczek do wanienki. To nie był duży wydatek, ale jak wyszło z naszego doświadczenia, zupełnie niepotrzebny. Teoretycznie miało nam się dzięki temu leżaczkowi lepiej kąpać córkę. Aha, akurat.
Nie wiem jak przeżywają to inni rodzice, ale ja byłem przerażony kiedy po raz pierwszy kąpałem Zosię. Przewijanie, nawet z kupy, pielęgnacja pępka, karmienie butelką, wyciąganie gili z nosa, grzebanie w buzi, żeby posmarować bolące od ząbkowania dziąsła czy trzymanie córki przy pobieraniu krwi - nic nie wzbudziło we mnie takiego strachu jak pierwsza kąpiel.
Za nic na świecie nie chciałem wypuścić Zosi z rąk. Dlatego też leżaczek poszedł w odstawkę. On także zalega na dnie szafy czekając na lepsze życie i na mamę i tatę, którym wyda się bardziej potrzebny.
Elektroniczna niania
Od samego początku wiedzieliśmy, że Zosia będzie miała w łóżeczku pod materacem położone płytki monitorujące oddech. I ten gadżet sprawdza się świetnie. Zapewnia nam spokojniejszy sen, a teraz przydaje się jeszcze bardziej, ponieważ nasza córka śpi w łóżeczku turystycznym, z którego może sama wychodzić. Kiedy opuszcza wyrko włącza się alarm i wiemy, że musimy wstawać, bo Zosia jest już na chodzie.
Od samego początku wiedzieliśmy, że Zosia będzie miała w łóżeczku pod materacem położone płytki monitorujące oddech. I ten gadżet sprawdza się świetnie. Zapewnia nam spokojniejszy sen, a teraz przydaje się jeszcze bardziej, ponieważ nasza córka śpi w łóżeczku turystycznym, z którego może sama wychodzić. Kiedy opuszcza wyrko włącza się alarm i wiemy, że musimy wstawać, bo Zosia jest już na chodzie.
Skoro tak sprawdziły się płytki to postanowiliśmy kupić też elektroniczną nianię. Podjęliśmy decyzję o tym, że łóżko Zosi zostanie wyeksmitowane z naszej sypialni, ale chcieliśmy wiedzieć co się u niej dzieje. Cóż, nasze własne uszy okazały się lepsze od elektroniki.
Być może wynika to z tego, że kupiliśmy jakąś tandetną nianię, ale zupełnie się u nas nie sprawdziła. Okazało się, że mamy na tyle czujny sen, że od razu wiemy jeżeli z Zosią dzieje się coś nie tak. A jeśli zdarza się tak, że gdzieś córka śpi nieco dalej niż my się akurat znajdujemy to sami robimy sobie elektroniczną nianię z naszych iPhone'ów i specjalnej aplikacji.
Tony ubranek
Co prawda nie wpadliśmy w szał kupowania ubranek dla noworodka, ale zauważamy z żoną, że to częsta przypadłość. Oczywiście, nie ma przyjemniejszego uczucia niż wybieranie i kupowanie pierwszego ubranka dla twojej córki. Ale przyjemność jest już mniejsza przy setnym body czy siedemdziesiątym pajacu. Przynajmniej w moim wypadku.
Co prawda nie wpadliśmy w szał kupowania ubranek dla noworodka, ale zauważamy z żoną, że to częsta przypadłość. Oczywiście, nie ma przyjemniejszego uczucia niż wybieranie i kupowanie pierwszego ubranka dla twojej córki. Ale przyjemność jest już mniejsza przy setnym body czy siedemdziesiątym pajacu. Przynajmniej w moim wypadku.
Dlatego też zbudowaliśmy sobie sieć wymiany ubranek. I polecamy to wszystkim znajomym, którzy spodziewają się dzieci. My dostaliśmy sporą część ubranek od siostry mojej żony i jednej z jej najbliższych przyjaciółek. Z kolei inna przyjaciółka mojej żony, która rodzi na dniach została już wyposażona w ciuszki, z których Zosia wyrosła. Wiemy, że albo one do nas wrócą, albo powędrują dalej.
Z naszego doświadczenia wynika, że niektóre zakupione przez nas ubranka założyliśmy Zosi tylko kilka razy. Noworodki i niemowlaki rosną naprawdę szybko.
Chusty i nosidła
Jednym z najlepszych naszych zakupów parentingowych było nosidełko dla Zosi. Nasza córeczka jest niesamowitą przylepą i czasami po prostu już nie dawaliśmy rady nosić ją na rękach, zwłaszcza kiedy była chora i stawała się przytulaskiem do potęgi. Kręgosłup czasami odmawia posłuszeństwa i myślę, że każdy rodzic to wie.
Jednym z najlepszych naszych zakupów parentingowych było nosidełko dla Zosi. Nasza córeczka jest niesamowitą przylepą i czasami po prostu już nie dawaliśmy rady nosić ją na rękach, zwłaszcza kiedy była chora i stawała się przytulaskiem do potęgi. Kręgosłup czasami odmawia posłuszeństwa i myślę, że każdy rodzic to wie.
Postanowiliśmy więc kupić nosidełko. Przymierzaliśmy z Zosią co najmniej kilkanaście różnych modeli, w tym chusty. Nosidełko, które ostatecznie kupiliśmy nie było tanie, ale i dla nas, i dla Zosi okazało się idealne. Sprawdziło się w boju, kiedy Zosia zadławiła się małym patyczkiem i trafiła do szpitala na bronchoskopię. To badanie robi się pod pełną narkozą.
Po badaniu Zosia była bardzo śpiąca i leciała przez ręce, a w sali razem z nami leżały inne dzieci, które były pełne energii i hałasowały. Takie ich dziecięce prawo, ale nasza córka miała przez to kłopoty z zasypianiem. Brałem ją więc w nosidełko i chodziłem z nią po korytarzu, a Zosia spokojnie sobie na mnie spała.
Co ważne, nie warto kupować chusty czy nosidełka przed narodzinami dziecka. Część dzieci nie znosi tego typu gadżetów. Warto zatem dopasować chustę lub nosidełko nie tylko pod swoje preferencje, ale i pod dziecko.
Zdrowy rozsądek to podstawa
Pewnie każdy z rodziców mógłby jeszcze wymienić wiele gadżetów, które okazały się niewypałem. Z chęcią przeczytam o nich w komentarzach. Tymczasem podkreślę jeszcze raz, że najważniejsze są potrzeby dziecka i rodziców. Nie można czegoś kupować lub nie kupować na siłę.
Pewnie każdy z rodziców mógłby jeszcze wymienić wiele gadżetów, które okazały się niewypałem. Z chęcią przeczytam o nich w komentarzach. Tymczasem podkreślę jeszcze raz, że najważniejsze są potrzeby dziecka i rodziców. Nie można czegoś kupować lub nie kupować na siłę.
Z naszego doświadczenia wiemy jednak na co uważać i na czym nie warto oszczędzać. Do tego drugiego grona zaliczamy takie rzeczy jak wózek, fotelik do samochodu, przewijak czy smoczek świecący w ciemnościach - ktoś choć raz gołą stopą nadepnął nocą na smoczek zrozumie o co mi chodzi.
