
– To kampania wyborcza na koszt podatnika – tak decyzję o darmowych przejazdach na autostradzie A1 w sierpniowe weekendy ocenia w „Bez autoryzacji” Łukasz Gibała z Twojego Ruchu. Jak podkreśla, teraz tylko pozostaje czekać i dowiedzieć się, czy to tylko pojedynczy ruch premiera, czy czeka nas „festiwal takich decyzji”.
REKLAMA
Minister Sienkiewicz w wywiadzie dla „Rz” mówi, że Polska jest w okresie pokoju i stabilnego rozwoju. A wszystko zasługa wejścia do UE i... rządów PO. Faktycznie mamy za co chwalić rząd?
To w ogóle nie jest zasługa rządu. Wzrost gospodarczy występuje raczej pomimo działań rządu, niż dzięki nim. Dobra sytuacja w kraju wynika z dwóch rzeczy. Pierwsza to wejście Polski do UE, które spowodowało otwarcie rynków Europy Zachodniej, przez co polski eksport bardzo wzrósł. Druga to napływ unijnych środków, stymulujących inwestycje. Rząd, jeśli już, to raczej rzuca kłody pod nogi, np. podnosząc podatki. Na szczęście nie są to kłody na tyle duże, by zahamować pracę Polaków i wzrost gospodarczy.
Podatki, pana zdaniem, są za wysokie? Bo akurat ekonomiści często podkreślają, że w porównaniu do innych krajów Europy podatki są u nas dość niskie – problem ma leżeć raczej w skomplikowaniu przepisów podatkowych.
Uproszczenie jest niezbędne, ale obniżenie też. To się nie wyklucza. Prawo faktycznie jest skomplikowane, zmienia się kilkadziesiąt razy w ciągu jednej kadencji, jest niejednoznaczne, trudne do interpretacji. To duży problem. Ale Polska też, chociaż na tle wielu krajów Europy Zachodniej nasze podatki są stosunkowo niskie, musi gonić Niemcy czy Francję, dlatego powinniśmy też obniżać podatki. Szczególnie koszty pracy, np. składki na ZUS, bo to też rodzaj parapodatku. Gdyby zmniejszyć te obciążenia, znacznie zmniejszylibyśmy szarą strefę w zatrudnieniu i wskaźnik ludzi wyjeżdżających do pracy za granicę.
Tymczasem o obniżaniu podatków nie ma mowy, bo właśnie państwo będzie musiało wydać 20 milionów złotych na wakacyjną podróż autostradą kilkunastu tysięcy osób. Jak Pan ocenia tę decyzję Donalda Tuska?
Nie podoba mi się. Kojarzy się z takim putinowskim modelem zarządzania: jest kryzys, więc wychodzi wódz i arbitralnie wprowadza jakieś pozorne rozwiązanie, a tak naprawdę stwarza poważne rysy w całym systemie. A dlaczego za darmo ma być akurat na tej autostradzie? Dlaczego jedni kierowcy mają płacić na innych? Dlaczego w ogóle podatnicy mają płacić za czyjeś podróże w weekendy autostradą? Wolałbym, żeby rząd rozwiązywał problemy systemowo, a nie ad hoc.
Czyli to wczesna kampania wyborcza?
Zdecydowanie tak, i to kampania na koszt podatnika. Pytanie tylko, czy to pojedyncza decyzja, czy będziemy mieć do czynienia z całym festiwalem tego typu działań, gdzie Donald Tusk występuje w roli dobrego ojca?
W mediach, internecie już pojawiło się oburzenie na tę niezbyt sprawiedliwą decyzję Donalda Tuska. Ale pewnie wszystko rozejdzie się po kościach?
Rację miał Radosław Sikorski gdy mówił na taśmach z afery, że zarządzanie nie jest mocną stroną Tuska. Ale premier to mistrz PR-u i myślę, że ta decyzja przyniesie mu plusy, a nie minusy. Więcej osób, niż jest oburzonych, da się nabrać na ten gest, będą mu wdzięczni i w efekcie PO przybędzie głosów, a łączny bilans tej sytuacji dla Tuska będzie dodatni.
Powinniśmy wierzyć w zapowiedź premiera, że do końca roku rząd w sprawie bramek na autostradach wypracuje „prawdziwe” rozwiązanie, długotrwałe?
Nie i to jest właśnie ta słabość Donalda Tuska, o której mówił Sikorski. Rozwiązywanie problemów metodami systemowymi idzie premierowi zdecydowanie gorzej niż robienie wokół siebie szumu i stosowanie rozwiązań pozornych. Przypomnę tylko decyzję ws. hazardu, gdzie jednym pociągnięciem miał zostać zlikwidowany cały problem, dopalacze, kastrację chemiczną pedofilów, kwestie kolejek do lekarzy. Widać, że właśnie w sprawach, gdzie potrzeba metod systemowych, premier obiecuje, ale nie jest w stanie spełnić swoich obietnic. Podobnie będzie z poborem opłat na autostradach.
Opozycja jakoś nie umie tego wykorzystać. Szczególnie PiS. Autostrady to druga, po aferze taśmowej, tak silna broń propagandowa w rękach opozycji, ale Platforma trzyma się mocno.
Są takie tematy, które od razu wzbudzają reakcję PiS: polityka zagraniczna, korupcja. Ale są i takie, np. transport i sprawy gospodarcze, gdzie PiS po prost nie ma ekspertów i polityka programowa tej partii kuleje. PiS nie będzie w stanie wykorzystać ani tej, ani wielu innych słabości PO.
Czyli Donald Tusk albo zostanie premierem na trzecią kadencję albo przejdzie do Brukseli?
Odnośnie Brukseli pojawia się pytanie, czy nie jest to tylko taka zagrywka wewnętrzna, mająca umocnić pozycję premiera. Ja oczywiście chciałbym, żeby Polak pełnił ważną funkcję w Brukseli, ale obawiam się, że są na to małe szanse. Moim zdaniem Donald Tusk będzie się ubiegał o trzecią kadencję.
I ponownie zostanie premierem?
Z jednej strony mamy silne zniechęcenie społeczeństwa do rządów PO, z drugiej – wciąż silny jest strach przed dojściem PiS do władzy. Tusk wyjątkowo dobrze potrafi grać tymi obawami. Jeśli scena polityczna nie ulegnie znacznym zmianom, to mimo wszystko właśnie Donald Tusk będzie zwycięzcą wyborów za rok. Nawet jeśli wynik jego partii nie będzie najlepszy, to właśnie Platforma będzie w stanie utworzyć rządzącą koalicję.
