
Stany Zjednoczone nie będą dostarczać broni Ukrainie, ponieważ – jak stwierdził prezydent Barack Obama – jej armia jest znacznie silniejsza od separatystów, którzy okupują część wschodnich rejonów kraju. Obama dał jednak do zrozumienia, że stanowisko Stanów Zjednoczonych może się zmienić, jeśli rosyjskie wojsko wkroczy na teren Ukrainy.
Obama zaznaczył w środę, że Rosja na razie nie przeprowadziła interwencji zbrojnej na Ukrainie. W związku z tym Stany Zjednoczone, które w sprawie konfliktu ukraińskiego chcą „powrotu na polityczną ścieżkę”, nie zamierzają dozbrajać ukraińskiej armii.
Niemniej Waszyngton może zmienić zdanie w tej kwestii, jeżeli Rosja wprowadzi na teren Ukrainy swoje wojsko (NATO szacuje, że do interwencji zbrojnej Rosja przygotowała dotąd 20 tys. żołnierzy – przyp. red.). Obama – jak podaje stacja TVN24 – zapewnił jednocześnie, że Moskwa boleśnie odczuwa skutki nałożonych na nią sankcji, przez które z Rosji ucieka kapitał.
Prezydent Stanów Zjednoczonych przypomniał przy tym Władimirowi Putinowi, że wciąż może on wybrać pokojowy sposób zakończenia konfliktu. – Albo będzie próbował szukać rozwiązania przez dyplomację i pokojowe środki, uznając ze Ukraina to suwerenny kraj i to Ukraińcy sami będą podejmować decyzje o swojej przyszłości, albo będzie kontynuował obecny kurs i szkodził własnej gospodarce – powiedział Obama.
źródło: TVN24
