
Piegi latem nabierają mocy! Przez lata nienawidzone, rozjaśniane sokiem z cytryny, wywabiane kwasami u dermatologa, zwalczane Cosmelanem i nazywane przebarwieniami, dziś są synonimem piękna. Szczycą się nimi aktorki i modelki, a także zwykłe dziewczyny, niekoniecznie o urodzie Pipi Langstrumpf.
Z każdym promieniem słońca piegi rosną w siłę. Latem pojawia się ich więcej, albo po prostu ciemnieją, te, które mamy na co dzień. Ja w dzieciństwie w każde wakacje obok rozjaśnionych do blondu pasemek nosiłam po kilka - kilkanaście piegów na nosie i policzkach, które na jesieni znikały. I może dlatego nigdy o sobie nie myślałam: piegowata i nikt mi z tego tytułu nie dokuczał.

Ale doskonale pamiętam nagonkę na dziewczyny i chłopców o rudej grzywie i masy piegów na skórze, którym dokuczano. Indycze jajo, to był akurat największy wykwint w porównaniu z hasłami, którymi w mojej podstawówce przezywało się rudzielców i "pieguski". Dziś zastanawiam się: dlaczego? Z powodu ich oryginalności? Akurat mi się zawsze podobały rudowłose, ale ja nigdy nie lubiłam sztampowej urody, która przez wielu była uznawana za piękno. I kiedy tytuły miss zdobywały kolejne blondynki lub brunetki (nigdy żadnej alternatywy pomiędzy) zastanawiałam się czy w Polsce nie ma pięknych z rudymi włosami? Przecież sama wówczas znałam kilka...

Na szczęście czasy się zmieniają i kanony też ulegają zmianie. Dziś z moich piegów na nosie nie pozostał ani jeden (zakładam, że to skutek uboczny licznych kuracji dermatologicznych), za to mój dekolt i ramiona są upstrzone licznymi piegami. A moda na pieguski - cieszy się ogromnym powodzeniem.
Magda Atkins, makijażystka
Akurat na świecie moda na "pieguski"panuje nie od dziś. Pamiętacie Twiggy czy Charlotte Rampling? Bez swojej charakterystycznej cery w kropki, nie byłyby tak piękne. Giselle Bundchen, Emma Watson czy Olga Frycz to współczesne piękne posiadaczki piegowatej skóry. Czy komukolwiek przyszłoby do głowy, że ich cera jest nieładna? Dlaczego więc niektórzy ludzie, zwłaszcza kobiety mają na ich punkcie tak ogromne kompleksy? Ukrywanie piegów staje się ich obsesją, tak, jakby był to powód do wstydu...
Magda Atkins, makijażystka

Swego czasu firmy kosmetyczne wprowadziły nawet kredki do rysowania piegów. Ale te dorysowane wyglądały już nieco groteskowo. Sama próbowałam takiej kredki używać, jednak szybko zrezygnowałam. To co natura potrafi wymalować na skórze jest wyjątkowe. Bo każdy pieg jest zupełnie inny.
Magda Atkins, makijażystka

Mam kilka koleżanek, które o swoich piegach mówią: przebarwienia i skutecznie walczą z nimi w gabinetach dermatologicznych pilingiem Cosmelan oraz kremem do stosowania po zabiegu. Nie dość, że taki zabieg jest nieprzyjemny - skóra schodzi dosłownie płatami, jak u jaszczurki, to jeszcze kosztowny. Zresztą po co walczyć z piegami, skoro są one naszą prawdziwą ozdobą? My polecamy pokochać je na całego, szczególnie latem. Bo warto!

