
Jeżeli nie jesteś jednym ze szczęśliwców, którzy za darmo dojechali autostradą A1 na urlop nad morze, oznacza to, że dopłacasz do ich wczasów aż 60 zł. Z ustaleń "Newsweeka" wynika, że właśnie tyle każdy z podatników musi zapłacić za darmowe przejazdy na autostradach. Jednocześnie wiele wskazuje na to, że być może to ostatnie wakacje z korkami na bramkach.
REKLAMA
Bramki znikną, ale i darmocha wkrótce się skończy
Jak donosi "Newsweek", problemy z korkującymi autostrady na długie kilometry punktami poboru opłat mają zakończyć się dzięki ich całkowitej likwidacji. Zniknięcie bramek nie będzie jednak oznaczało, że od teraz autostrady już zawsze będą darmowe.
Jak donosi "Newsweek", problemy z korkującymi autostrady na długie kilometry punktami poboru opłat mają zakończyć się dzięki ich całkowitej likwidacji. Zniknięcie bramek nie będzie jednak oznaczało, że od teraz autostrady już zawsze będą darmowe.
Wręcz przeciwnie. Jeden z pomysłów rządu na alternatywę dla dotychczasowego sposobu poboru opłat to cyfrowy system odczytujący tablice rejestracyjne aut na autostradzie i analizujący, czy znajdują się one w bazie tych, którzy przejazd wcześniej opłacili. Kto nie wykupi "cyfrowej winiety" przed wjechaniem na płatny odcinek, szybko dostanie wysoki mandat za jazdę na gapę.
Druga opcja to model, w którym rejestracja tablic w systemie autostradowym nie oznaczałaby analizy, czy przejazd jest opłacony, a przygotowanie rachunku, który trafiałby po kilku dniach pod adres posiadacza pojazdu, czyli na dane pochodzące z dowodu rejestracyjnego.
Przez korki państwo kiepsko zarabia na autostradach
"Newsweek" sugeruje, że w resorcie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej myślą już tylko nad wyborem jednego z wariantów i o tym, jak dogadać się z prywatnymi koncesjonariuszami. Los bramek ma być jednak przesądzony.
"Newsweek" sugeruje, że w resorcie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej myślą już tylko nad wyborem jednego z wariantów i o tym, jak dogadać się z prywatnymi koncesjonariuszami. Los bramek ma być jednak przesądzony.
Powodem tej decyzji ma być nie tylko ostatnia "afera autostradowa" związana z gigantycznymi korkami na trasach nad morze i w góry z ubiegłego tygodnia. Elżbieta Bieńkowska postanowiła bowiem zweryfikować też przekonanie jej poprzedników, że tylko fizyczny pobór opłaty zapewni wysokie wpływy z użytkowania autostrad.
Dziś to ok. 300 mln zł. Tymczasem z wyliczeń ekspertów wynika, że stracony czas i zmarnowane w korkach paliwo to koszt nawet 1,5 mld zł. Który ponoszą nie tylko kierowcy, ale i państwo, na konto którego od stojących w korkach nie wpływają podatki.
Więcej na temat rewolucji szykującej się na polskich autostradach w najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek".
