Rosjanie chcą wkroczyć na Ukrainę, by oficjalnie nieść pomoc humanitarną dla mieszkańców Doniecka. Jednak Zachód nie wierzy w szczerość intencji Rosjan
Rosjanie chcą wkroczyć na Ukrainę, by oficjalnie nieść pomoc humanitarną dla mieszkańców Doniecka. Jednak Zachód nie wierzy w szczerość intencji Rosjan Fot: Rosyjskie Ministerstwo Obrony Narodowej

Rosjanie koniecznie chcą wysłać misję humanitarną na Ukrainę. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow mówi, że konieczna jest pomoc w Ługańsku i Doniecku, gdzie separatyści jeszcze się bronią. Jednak Zachód nie wierzy w szczerość intencji Rosjan.

REKLAMA
Kreml nie tylko popiera prorosyjskich separatystów, ale także jest podejrzewany o niesienie im pomocy. Jednak to nie przeszkadza szefowi rosyjskiej dyplomacji apelować do władz w Kijowie, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i ONZ, by umożliwiono Rosji wysłanie na tereny walk kontyngentu, który "niósłby pomoc humanitarną dla miejscowej ludności".
Ławrow twierdzi, że konieczny jest rozejm między stronami walczącymi w konflikcie. Jednak USA, Wielka Brytania, czy Niemcy podejrzewają, że Rosjanie chcieliby skorzystać z okazji, by wprowadzić swoje wojska na Ukrainę. Wtedy Kreml mógłby przejąć kontrolę nad wschodnimi terenami i wymusić przeprowadzenie referendum ws. odłączenia ich od Ukrainy. Następnym krokiem byłoby połączenie ich z Rosją.
Premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Zacharczenko przekonuje, że w mieście brakuje wody, żywności i leków. Separatyści deklarują, że będą bronili miasta przed atakiem wojsk ukraińskich. Zacharczenko zaznacza jednak, że da się uniknąć rozlewu krwi, jeśli władze na Ukrainie zgodzą się na rozejm i wysłanie tam misji humanitarnej. Natomiast rzeczniczka separatystów Jelena Nikitina przekonuje, że pokój będzie możliwy jedynie wtedy, kiedy ukraińskie wojska wycofają się z tamtych terenów.
Źródło: TVN24