
Policjanci handlowali danymi osobowymi? Tak twierdzi mężczyzna oskarżony o wypłacenie kwoty ponad 10 milionów złotych z cudzych kont bankowych. Podczas przesłuchania przestępca powiedział, że dostał je od dwóch oficerów policji.
REKLAMA
Pokrzywdzonych jest wielu. Właściciele stacji benzynowej i kantoru, komornik, a także emeryt, który wygrał 1,8 mln złotych w lotto. Według „Gazety Wyborczej” to Andrzej S., były śląski biznesmen był mózgiem całej operacji. Na jego trop policjanci wpadli pewnie dlatego, że żyjącego z renty w wysokości 500 złotych stać było na jeżdżenie mercedesem.
Jak wyglądało okradanie klientów? Mężczyzna dowiadywał się od zaprzyjaźnionej pracownicy banku ING Banku Śląskiego na których kontach jest najwięcej pieniędzy. Następnie płacił policjantom za to, by w bazach informacji sprawdzili dane właścicieli tych kont, tak by można było stworzyć fałszywe dowody osobiste. Następnie udawał się do banku i wykonywał przelewy z kont pokrzywdzonych na własne konta.
Sam Andrzej S. nie będzie oskarżony. Biegli stwierdzili u niego zaburzenia urojeniowe oraz postępujący proces degeneracji. Dlatego jego proces został zawieszony. Rozpoczęła się natomiast sprawa dwóch emerytowanych już funkcjonariuszy: Tadeusza M. oraz Dariusza M., których Andrzej S. wskazał jako tych, którzy udostępniali mu dane. Pierwszy z policjantów był zastępcą naczelnika wydziału kryminalnego komisariatu I, największej jednostki policyjnej na Górnym Śląsku.
Andrzej S., twierdzi, że dane kupował od funkcjonariuszy za pieniądze i alkohol. Policjanci nie zaprzeczają, że z nim się kontaktowali i że wspólnie z nim biesiadowali na komendzie. Jednak obaj stanowczo zaprzeczają jakoby mieli przyjmować od niego pieniądze. Tadeusz M. przekonuje, że było wręcz na odwrót, bo to on płacił Andrzejowi S. za informacje na temat przestępców.
Emerytowani funkcjonariusze przekonują o swojej niewinności. Uważają, że z powodu postępującej choroby psychicznej Andrzej S. wymienia ich jako współpracowników. Tadeusz M. dodaje, że któryś pracowników komendy musiał S. przekazać dane klientów banku. Biuro Spraw Wewnętrznych potwierdziło, że na wspomnianej komendzie wyszukiwano w policyjnych bazach informacji nazwisk pokrzywdzonych.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
