
Jeśli wierzyć rosyjskim gazetom, to sankcje wydają się być skutecznym batem na Rosję. Niezależna „Nowa Gazieta” napisała po zebraniu Komitetu Wykonawczego Rosyjskiego Związku Piłki Nożnej, że część zasiadających oligarchów jest przerażona obecną sytuacją. To dlatego, że poparcie dla Władimira Putina może ich srogo kosztować.
REKLAMA
Rosjanie stoją przed dylematem. Czy przyjąć do swojej federacji piłkarskiej kluby z Krymu. Uczyniliby to wbrew statutowi FIFA, co groziłoby Rosji utratą praw do organizacji Mistrzostw Świata w 2018 roku. Oligarchowie z jednej strony chcą wspierać Putina, z drugiej wiedzą, że dalsza legitymizacja tego, co robi Putin może ich srogo kosztować.
Według „Nowej Gaziety” oligarchowie są przerażeni tym, że przyjmując do swojej federacji piłkarskiej kluby z Krymu może spotkać się kolejną falą sankcji. Właściciel klubu Kuban Krasnodar i sieci handlowej Magnit Siergiej Galicki mówi, że ten ruch może spowodować spadek wartości jego firmy z 30 do 7 mld dolarów. Sam przyznał, że gotów jest cierpieć za Putina, jednak to ogromna kwota.
Władimir Jakunin, który jest przyjacielem Putina, a także właściciel zatrudniającej 1,2 mln osób spółki Rosyjskich Kolei Żelaznych również wyraża swoje obawy. Otwarcie wyśmiewał sankcje i zakazy wjazdu na terytoria różnych krajów. Jednak prywatnie przyznał, że sankcje mogą zrujnować jego firmę, a to zniszczyłoby rosyjską gospodarkę.
Z doniesień posiedzenia rosyjskiej centrali piłkarskiej wynika także, że nawet Putin nie jest tak zdecydowany w niektórych sprawach, jakby to się mogło wydawać. Szef Gazprom Nieft Aleksandr Diuków opowiedział, że chciał rozpocząć działalność na Krymie. Tę zabronił mu Władimir Putin, który stwierdził, że to naraziłoby Rosję na kolejne sankcje.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
