
Długi weekend to dla wielu z nas ostatni dzwonek, żeby nacieszyć się wakacjami, plażą i całym dobrodziejstwem z nimi związanym. I co dalej? Opalenizna schodzi szybko, temperatura o nasłonecznienie maleje. Ale mamy sposoby na to, aby wakacje odmalowały się na naszych ciałach i twarzach na dużo dłużej niż pokazuje to kalendarz.
Pierwszą podstawową kwestią dla początkujących użytkowniczek bronzerów, jest ta, aby sięgać po kosmetyk z opalizującymi drobinkami. Używanie bronzerów matowych, to wyższa szkoła jazdy i wymaga większej precyzji. I łatwiej wówczas o wpadki, takie jak: nieestetyczne plamy, prześwity, zacieki.
Kiedy zaś używamy kosmetyku, który umiejętnie odbija światło mniej kłują w oczy takie kwestie jak niesymetryczna aplikacja pudru, itd.
Uwaga na kolor! Zdecydowanie dla naszych słowiańskich karnacji łaskawsze będą odcienie kamiennych brązów niż terrakoty. Czerwone pigmenty zawarte w pomarańczowo-czerwonych pudrach brązujących wyglądają dobrze jedynie na oliwkowej karnacji Włoszek czy Hiszpanek.
Żeby wyglądać naturalnie i nie mieć czekoladowej twarzy do białego dekoltu lub nóg mulatki do bladej reszty twarzy i ciała, najbardziej preferuję bronzery żelowe, które "opalają" na jeden dzień. Są całkowicie zmywalne, więc nie ma mowy o jakichkolwiek wpadkach, typu plamy czy zbyt duża ilość kosmetyku. Jedynym problemem może być deszcz.
Zmywalne bronzery zazwyczaj nie mają pomarańczowej lub czerwonej pigmentacji i są doskonałym rozwiązaniem, aby wyglądać na seksownie opaloną, kiedy tylko masz na to ochotę!
Aby prawidłowo nałożyć bronzer na twarz lub ciało, należy naśladować słońce. Zawsze w pierwszej kolejności i mocniej opala wystające lub wklęsłe fragmenty ciała. Czyli nakładamy puder lub żel brązujący na boczne strefy szyi, kości obojczyka, zagłębienie między piersiami. A w przypadku twarzy, na policzki, czubek nosa, brodę i środek czoła.
Każde nałożenie bronzera, czy mowa o twarzy czy o ciele, zaczynamy od produktu nawilżającego skórę. Następnie osuszamy twarz lub ciało bibułką matującą bądź rozwarstwioną chusteczką. I dopiero sięgamy po kosmetyk brązujący. Wtedy skóra nie pochłonie zbyt dużej ilości bronzera i nie będzie wyglądać nieświeżo.
Kolor bronzera powinien być maksymalnie do 1,5 tonu ciemniejszy od naszej naturalnej opalenizny. Inaczej postarzymy twarz lub ciało o dwie dekady a koloryt będzie przypominać... bejcę.
