
Siostry pobitego w łódzkim klubie Kongijczyka rozważają wyjazd z Polski – podała „Gazeta Wyborcza”. Po tym, jak ich brat został napadnięty, kobiety nie czują się w Łodzi bezpiecznie. – Nas też wcześniej zaczepiano na ulicy – powiedziała 20-letnia Divine.
REKLAMA
Siostry pobitego Christiana Malura, którego napadnięto w klubie Czekolada, ukończyły razem z bratem kurs w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego. Od nowego roku akademickiego rodzeństwo chciało studiować na tej uczelni, ale wydarzenia, jakie miały miejsce w minioną sobotę, sprawiły, że tylko 24-letni Christian jest zdecydowany pozostać w Polsce.
– Nasza mama mieszka w Kinszasie i jest przerażona, bo uważa, że nie jesteśmy tu bezpieczni. Razem z nią zastanowimy się, co dalej – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Divine.
Christian został pobity po wejściu do klubu Czekolada. Z relacji Christiana wynika, że w klubie zaczepił go mężczyzna, który zapytał się, czy Kongijczyk go pamięta. Christian odpowiedział mężczyźnie, że go nie zna. Ten zaproponował wówczas rozmowę w toalecie. Gdy Kongijczyk odmówił, mężczyzna i jego koledzy zaciągnęli go do toalety i pobili.
Christian przekonuje, że został pobity ze względu na kolor swojej skóry. Prokuratura oceniła jednak, że napaść nie miała charakteru rasistowskiego. W związku z nią policja zatrzymała dotąd tylko jedną osobę – 27-letniego studenta Michała G. Usłyszał on zarzut udziału w bójce.
źródło: Wyborcza.pl
źródło: Wyborcza.pl
