Klienci konserwatywnej firmy odzieżowej Lands' End nie byli zbyt zadowoleni, kiedy ta, chcąc wyróżnić tych spośród nich, którzy na zakupy wydali ponad 100 dolarów, wysłała im darmowy egzemplarz magazynu „GQ”. Na okładce bowiem była zjawiskowa modelka Emily Ratajkowski. Wszystko byłoby w porządku, gdyby Ratajkowski była ubrana w coś poza cieniutkim naszyjnikiem z kwiatów....

REKLAMA
„W weekend otrzymaliśmy nasz egzemplarz 'GQ' od Lands' End i jesteśmy przerażeni. Jak kupowanie czegoś w rodzaju mundurków do szkoły może prowadzić do tego, że w twojej skrzynce pocztowej ląduje soft porno?” – brzmi jeden z wpisów na Facebooku firmy.
logo
Inny, napisany ręką matki 14-letniego chłopca, również donosił o oburzeniu, które stało się udziałem rodziny. „Nie spodziewałam się, że firma, którą zawsze postrzegałam jako nastawioną na rodzinę, narazi mojego syna na obcowanie z pornografią!” – napisała inna wściekła kobieta.
Firma natychmiast przeprosiła tych klientów i fanów prezentowanej przez nią mody, którzy poczuli się urażeni. Teraz, jeśli wydadzą na ubrania Lands' End ponad 100 dolarów, znajdą w skrzynce nie „GQ”, ale „ Conde Nast Traveler”.
Źródło:
nytimes.com