
Amerykanie ostrzeliwują z powietrza pozycje radykalnych islamistów w Iraku, żeby wspomóc organizacje pomocy humanitarnej oraz personel wojskowy, który przebywa w tym kraju. W nalotach wzięły udział samoloty załogowe i bezzałogowe.
REKLAMA
Akcja militarna miała miejsce niedaleko Mosulu i kurdyjskiego miasta Irbil, gdzie bojownicy Islamskiego Państwa przejęli kontrolę nad ogromną tamą na rzece Tygrys. Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych poinformowało, że przeprowadzano łącznie dziewięć nalotów na pozycje wroga.
W ich wyniku zniszczono: cztery transportery, siedem pojazdów bojowych, dwa pojazdy typu Humvee oraz jeden pojazd opancerzony – bez strat własnych.
Dostęp do tamy jest kluczowy dla ludności cywilnej. Elektrownia wodna, która się na niej znajduje, zasila w elektryczność cały region, a przerwanie tamy doprowadziłoby do katastrofalnej powodzi. Fala mogłaby dotrzeć nawet do stolicy Iraku Bagdadu.
Źródło: "Polskie Radio"
