W Ferguson w St. Louis trwają protesty po zabiciu przez białego policjanta 18-letniego czarnoskórego Michaela Browna
W Ferguson w St. Louis trwają protesty po zabiciu przez białego policjanta 18-letniego czarnoskórego Michaela Browna Fot. Twitter.com/ syndicalisms

Po tym, jak biały policjant zabił 18-letniego Afroamerykanina, w St. Louis w USA wybuchły protesty uliczne, które szybko przerodziły się w bójki i zamieszki. W sobotę gubernator Missouri wprowadził stan wyjątkowy w jednej z dzielnic miasta - Ferguson, a od północy w niedzielę obowiązywała tam godzina policyjna, ale część manifestujących się do niej nie zastosowała.

REKLAMA
Godzina policyjna miała obowiązywać do 5 rano w niedzielę. W nocy wybuchły jednak protesty, musiała interweniować policja - użyła m.in. bomb dymnych. Około 150 osób chciało demonstrować już nawet nie w sprawie zabitego nastolatka, a przeciwko wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Zdaniem wielu protestujących, obostrzenia w postaci godziny policyjnej tylko pogorszą sytuację.
logo
Fot. Twitter.com
logo
Fot. Twitter.com
logo
Fot. Twitter.com
Ostatecznie policji udało się zaprowadzić porządek, ale na krótko, bo protestujący pojawili się znowu i policja musiała pacyfikować ich gazem łzawiącym.
Gubernator Missouri podkreślał zaś, że nie pozwoli by "garstka bandytów" miała zagrażać reszcie społeczeństwa. Wszystko zaczęło się od wspomnianego białego policjanta, który w niejasnych okolicznościach zabił 18-letniego Afroamerykanina Michaela Browna. Sprawą zajmuję się FBI.
Protesty wybuchły bezpośrednio po tym, jak władze USA ujawniły nazwisko funkcjonariusza oraz nagranie wideo mające dowodzić tego, że 18-latek przed śmiercią obrabował sklep - protestujący wątpią bowiem w prawdomówność policji i władz i sugerują, że do zastrzelenia Browna doszło na tle rasowym. Manifestują tam głównie - choć nie tylko - czarnoskórzy.
Źródło: BBC