Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Polscy lekkoatleci wracają do kraju po historycznym wyczynie. Na Mistrzostwa Europy w Zurychu zdobyli aż dwanaście krążków. Na imprezie tej rangi organizatorzy nie przyznają wynagrodzenia finansowego. Niestety na biało-czerwonych nie czekają również premie ze strony Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

REKLAMA
Tak udanych zawodów w lekkiej atletyce nie mieliśmy od prawie pół wieku. W 1966 roku z Budapesztu polska kadra przywiozła 15 krążków. Teraz jest ich o trzy mniej, ale sukces jest równie duży.
Polscy sportowcy nie zostają jednak za to wynagrodzeni przez PZLA. Dlaczego? Ponieważ "przed mistrzostwami premie nie były przewidziane" – to odpowiedź Macieja Jałoszyńskiego, specjalisty ds. Sportowo-Technicznych w PZLA – podaje sport.tvp.pl.
Bardziej hojni od działaczy mogą okazać się sponsorzy lekkoatletów i włodarze miast, z których pochodzą medaliści. Szkoda jednak, że pomimo ogromnego sukcesu sportowego zawodowcy borykają się z problemami finansowymi. Najlepiej o tym świadczy przykład Joanny Jóźwik, która w Zurychu zdobyła brąz w biegu na 800 metrów, a nie była zaliczana do grona faworytek. Jak informuje, "TVP Sport", zawodniczka jeszcze pół roku temu "nie mając stypendium i robiąc zakupy na śniadanie, musiała wybierać między bułką a jogurtem".
Źródło: "TVP Sport"