
Za dwa lata w Polsce wyłączone zostaną bloki energetyczne o łącznej mocy 3000 MW. Do 2019 roku łączny ubytek mocy wyniesie 6000 MW. Firmy energetyczne budują wprawdzie nowe bloki, ale cześć inwestycji rozpoczęto zbyt późno. „Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje, że po 2015 roku w Polsce może zabraknąć prądu.
– W ciągu ostatnich lat nie wystąpiło zagrożenie bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Ale Polska musi przygotować się na możliwe trudności w tym zakresie po 2015 roku – powiedziała „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Beata Jarosz z Polskich Sieci Energetycznych.
Trudności będą wynikać m.in. z tego, że na mocy unijnych regulacji w 2016 roku wyłączone zostaną bloki o łącznej mocy 3000 MW. W kolejnych latach wyłączane będą kolejne instalacje. Miejsce wycofywanych z użytku bloków zajmą te, które są obecnie budowane. W przyszłym roku uruchomione mają zostać bloki w Stalowej Woli oraz we Włocławku.
Problem polega na tym, że część inwestycji rozpoczęto zbyt późno. Z ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że nowe bloki w Opolu, Kozienicach i Jaworznie (tylko one mają dać 4000 MW) zaczną pracować dopiero około 2019 roku. W 2016 roku deficyt mocy dyspozycyjnej może wynosić w szczycie letnim 680 MW, a w szczycie zimowym – 800 MW.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne uspokajają, że w okresach największego zapotrzebowania na prąd elektrownie mogą pracować z przeciążeniem. Ponadto w nagłych przypadkach Polska mogłaby kupować energię u sąsiadów.
źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”
