Studentka, która przebywała w Liberii, nie została objęta kwarantanną
Studentka, która przebywała w Liberii, nie została objęta kwarantanną Fot. Komisja Europejska

W miniony piątek wróciła do Wrocławia studentka, która przebywała w Liberii razem z siedmiorgiem polskich licealistów i ks. Jerzym Babiakiem. Studentka zapewnia, że nie miała styczności z osobami cierpiącymi na gorączkę krwotoczną Ebola i czuje się dobrze. Sanepid nie objął jej kwarantanną.

REKLAMA
„Gazeta Wrocławska” przypomniała, że osoby, które miały kontakt z chorymi na wirusowe gorączki krwotoczne, powinny zostać objęte kwarantanną lub nadzorem epidemiologicznym. Studentka z Wrocławia nie została jednak odizolowana. Sanepid, do którego zgłosiła się w poniedziałek, uznał bowiem, że kobieta nie miała styczności z chorymi.
– Nie ma potrzeby izolować dziewczyny. Jeżeli cokolwiek będzie się działo, zostaniemy zawiadomieni przez szpital. Dziewczyna deklarowała, że czuje się dobrze – powiedziała Magdalena Mieszkowska z sanepidu. Jan Bodnar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego dodał, że studentce zmierzono temperaturę, gdy wylatywała z Afryki. – Jeżeli byłoby coś niepokojącego, nie wyleciałaby do Europy – podkreślił Bodnar.
Sanepid nie zalecił studentce nawet wizyty u lekarza specjalizującego się w chorobach zakaźnych. Tymczasem prof. Brygida Knysz, kierownik Katedra Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, uważa, że studentka powinna skonsultować się ze specjalistą. – Uczestniczka wyjazdu na pewno powinna być przebadana przez specjalistę chorób zakaźnych. Lekarz rodzinny to za mało – powiedziała prof. Knysz.
Licealiści i ks. Jerzy Babiak, dyrektor salezjańskiego liceum we Wrocławiu, wrócili z Liberii 3 sierpnia.