Fot. Mateusz Baj / Agencja Gazreta

Chodzi o słynne spotkanie piłkarskie z 2012 roku, który ówczesna minister sportu Joanna Mucha podsumowała słowami: "kto wybierał drużyny do tego meczu?". Finału Superpucharu na Stadionie Narodowym jednak nie było, za co Narodowe Centrum Sportu może zapłacić spółce Ekstraklasa 1,5 mln zł odszkodowania. NSC należy do Skarbu Państwa, więc w przypadku przegranej w sądzie za mecz-widmo zapłacą... podatnicy.

REKLAMA
– Jak dotąd śledztwo jest prowadzone w sprawie, co oznacza, że nikt nie ma przedstawionych zarzutów. Sprawa jest na początkowym etapie - wyjaśnił w tvn24.pl Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
– Stwierdziliśmy fakty wskazujące na: przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (dyrektora w Ministerstwie Sportu i Turystyki) i niedopełnienie przez członków Narodowego Centrum Sportu ciążących na nich obowiązków przez co sprowadzili bezpośrednie niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w postaci zapłaty przez Skarb Państwa kary umownej w wysokości 1,5 mln zł – czytamy w oświadczeniu NIK.
Pomimo podpisania niekorzystnej umowy dla NCS ze spółką Ekstraklasa, nic sobie do zarzucania nie ma ówczesny prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler. – To organizator wycofał się z umowy w trakcie spotkania z wojewodą, policją i strażą pożarną bo nie mógł zrealizować wszystkich zaleceń służb – przekonuje w tvn24.pl
Przypomnijmy, że do meczu na Stadionie Narodowym w Warszawie miało dość w lutym 2012 roku. Spotkanie Wisły Kraków i Legii Warszawa jednak się nie odbyło, bo obiekt nie spełniał podstawowych warunków zapewniających bezpieczeństwo kibicom.
Źródło: tvn24.pl