
Dirk Froberg w rozmowie z "Wiadomościami" TVP przeprosił za swoje słowa o polskiej ekipie pływackiej na ME w Belinie. Spiker zapowiadając biało-czerwonych powiedział, że "oto ekipa, która wróci stąd naszymi samochodami". Niemiec dodał, że bardzo chciał powiedzieć coś po polsku, ponieważ jego żona ma polskie korzenie. Niestety, nie zna ani słowa w naszym języku.
REKLAMA
– Byłem w sytuacji, gdzie brakowało mi polskich słów. Matka moich dzieci ma polskie pochodzenie, ale ja nie mówię słowa po polsku. Brakowało mi czterech polskich słów. Gdybym wiedział, jak się mówi: „Dobry wieczór" albo „Cześć polska drużyno", to nigdy by do tego nie doszło" – powiedział Froberg w rozmowie z korespondentem TVP w Berlinie.
– My tu przyjechaliśmy nie po to, żeby się obrażać, żeby robić zadymy, ale po to, żeby osiągnąć wynik sportowy. Tym niemniej, jeżeli ktoś nas obraża, uważam, że powinniśmy zareagować, żeby na przyszłość ktoś się trzy razy zastanowił nad tym, co mówi – mówi dla tvp.info Andrzej Kowalski, prezes Polskiego Związku Pływackiego.
Słowa niemieckiego spikera wywołały spore kontrowersje. Polska ekipa pływaków została oficjalnie przeproszona przez organizatorów. W sprawę zaangażowała się również polska ambasada w Berlinie, która zażądała wyjaśnień w tej sprawie.
Źródło: "TVP Info"
