
– Były szef CBA wyłudzał zgodę od sądów na podsłuchiwanie Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich – donosi "Gazeta Wyborcza". Wiceszef PiS przez dwa lata miał nieskutecznie rozpracowywać parę prezydencką. Prokuratura chciała postawić Kamińskiemu zarzuty, ale w czerwcu Sejm nie uchylił mu immunitetu poselskiego.
REKLAMA
Śledczy chcieli posłowi partii Jarosława Kaczyńskiego postawić dwa zarzuty. Pierwszy to "wykorzystania pełnionego stanowiska", a drugi to zakładanie podsłuchów bez zgody sądu w "sytuacjach niecierpiących zwłoki". Według prokuratury takich przesłanek nie było – czytamy w dzienniku.
W akcję "Krystyna" zaangażowano m.in. słynnego agenta Tomka oraz wielu innych funkcjonariuszy CBA zajmujących się podsłuchiwaniem telefonów, inwigilacją e-maili, obserwacją oraz zakładaniem podsłuchów.
CBA miało dowieść, że państwo Kwaśniewscy nabyli willę w Kazimierzu w sposób niezgodny z prawem. Dlatego funkcjonariusze dokonali tzw. "zakupu kontrolowanego" nieruchomości, licząc, że pieniądze trafią w ręce pary prezydenckiej. Tak się nie stało.
Jesienią tego roku przedawniają się zarzuty wobec Kamińskiego. Jednak decyzja Sejmu o utrzymaniu immunitetu wstrzymuje czas przedawnienia. Dlatego w przypadku nieotrzymania mandatu parlamentarzysty w przyszłym roku, b. szef CBA może usłyszeć zarzuty.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
