
Komunikacyjny savoir-vivre to problem doskonale znany pasażerom wszystkich środków komunikacji. Na ten temat napisano już wiele, a nadal wystarczy kilka minut podróży, aby przekonać się, że wiele osób ma w głębokim poważaniu zasady dobrego wychowania. Słynna już polsko-ukraińska bójka w warszawskim autobusie i hasło: "oddawaj tego buta", to tylko skrajny przykład na to, że mamy jeszcze sporo do nadrobienia.
REKLAMA
Dlatego proponujemy przestrzeganie prostego i łatwego do zaakceptowania kodeksu dobrych praktyk w komunikacji miejskiej. Nieważne czy chodzi o PKS do Pcimia Dolnego czy metro w Warszawie, odrobina szacunku do współpasażerów należy się wszędzie i każdemu. Zasad jest sporo, z pewnością nie wszystkie wymienię i wiele kolejnych pojawi się komentarzach, ale stosowanie się do nich, ułatwi nam wszystkim życie.
Nie pchaj się!
Zanim wejdziemy do autobusu czy innego środka komunikacji miejskiej, następuje walka o pierwszeństwo przed drzwiami. Każdy chce wejść i każdemu się spieszy, ale czasem się zdarza, że trzeba odpuścić. Trudno, tak bywa. Nierzadko jednak wszyscy chętni bez problemu dostaliby się do środka, gdyby reszta pasażerów w głębi pojazdu wyraziła trochę dobrej woli. Natomiast przepychanki przed autokarami czy samolotami, gdzie każdy ma zarezerwowane miejsce czy wręcz konkretne przypisane do nazwiska, jest absurdem, który ciężko zrozumieć.
Nie pal
Jeszcze dwa słowa na temat oczekiwania na przystanku. Chociaż mamy przepisy mówiące o tym, że na samym przystanku i w jego obrębie nie można palić, wielu palaczy kpi sobie z prawa. Albo odpala papierosa choć zbliża się pojazd i szybko zaciąga się wskakując do środka, wypuszczając już dymka w zamkniętym autobusie czy tramwaju. Chcesz smrodzić? Rób to u siebie w domu. To samo dotyczy e-papierosów. Je też czuć.
Stanie przy drzwiach
Nawet jak w środku znajduje się pięć osób, to są chętni na stanie przy drzwiach. Z różnych powodów. Jedni za chwilę wysiadają. Inni lubią stać w tym miejscu, bo tu rozłożą gazetę, poczytają książkę bez wchodzenia w tłum. Wszystko zrozumiałe, ale do czasu. Jeśli autobus czy tramwaj zatrzymuje się na przystanku, to wychodzisz, a nie robisz wąski tunel i blokujesz przejście. Stoisz w drzwiach, to cierpisz.
Wyjdź, wejdź
To uniwersalna zasada. Bez względu czy dotyczy komunikacji miejskiej czy wejścia do budynku. Gdy w tym samym momencie przy drzwiach po obu stronach staną dwie osoby, to najpierw idzie wychodząca. Nie ma znaczenia, że się zmieścisz. Stoisz, czekasz i nie napierasz. Jak autobus podjeżdża na przystanek, nie atakujemy drzwi jak sklepu w PRL-u, tylko dajemy spokojnie innym wyjść. Pamiętamy także o tych, którzy wyjdą tylko po to, aby nie blokować drzwi.
Gdzie z tym bufetem?
Jedzenie w biegu to smutny znak naszych czasów. Dlatego mniej lub bardziej smakowite zapachy wypełniają przestrzeń środków komunikacji. Jak już tak trudno wytrzymać, to zjedz przed wejściem. Że tramwaj odjedzie? Trudno. Albo jesz albo jedziesz. Nie każdy lubi zapach kebaba. Szczególnie jak człowiek wraca głody na obiad. Poza tym nie trudno o ubrudzenie innych pasażerów przy hamowaniu. Dobrze, że regulaminy zabraniają wnoszenia jedzenia i picia, gorzej, że kierowcy i motorniczy kompletnie to ignorują.
Plecak z pleców
Lubisz dostawać po twarzy torbą? Chciałbyś mieć potargane ubrania, bo metalowa sprzączka od plecaka zrobiła dziurę? No właśnie. Dlatego, gdy masz plecak, tornister, torbę sportową, ustawiasz ją między nogami. To nie tylko dla bezpieczeństwa i wygodny innych, ale także dla własnej. Wówczas łatwiej o zachowanie równowagi. No i mamy na oku nasz bagaż, bez obawy przed kieszonkowcami.
I jeszcze jedna zasada odnośnie wszelakiego bagażu. Człowiek jest ważniejszy niż nawet najbardziej ciężka czy modna torba. Kiedy jest mało ludzi w autobusie, możesz sobie postawić ją obok siebie na drugim siedzeniu. Kiedy jednak pasażerów przybywa... wiesz co zrobić.
Będzie pan wysiadał?
Tak, ale nie na skrzyżowaniu czy moście, tylko na przystanku, więc uprasza się o nie pchanie. Rozumiem, że ludzie starsi czy mający problem z poruszaniem się, muszą wcześniej szykować się do wyjścia, ale jaki jest sens przedzierania się do drzwi na długo przed przystankiem?
Ulubione miejsce
Scena jak z "Dnia Świra". Wszystkie miejsca siedzące zajęte. Jedno się zwalnia i siada na nim pani, która siedziała dwa metry dalej. Z kolei jej miejsce zajmuje inny pan, który siedział pod oknem, a jego miejsce... I tak końca roszad nie widać. Śmieszne to i powodujące zbędny ruch. Albo kiedy w przegubowym pojeździe większość miejsc jest wolna i spokojnie można spocząć. Podchodzi delikwent i pyta czy nie ustąpimy miejsca. Rozglądasz się dookoła ze zdziwieniem i mówisz, że jest tyle wolnych miejsc. – Ale te miejsce jest moje – słyszysz w odpowiedzi.
Język głupcze!
Chyba każdego to spotkało. Głośna wiązanka wulgaryzmów wypowiadana nie tylko przez okolicznych meneli, ale także dresów, kiboli czy pijaną młodzież. To, że wszyscy znamy przekleństwa nie znaczy, że mamy ochoty ich słuchać. Tym bardziej, że mogą słyszeć je dzieci.
Nie wspominam o takich oczywistościach jak ustąpienie miejsca osobom starszym, niepełnosprawnym, kobietom w ciąży czy pomaganiu przy wniesieniu/wyniesieniu wózka. O głośnej muzyce też nie warto mówić, bo wiadomo, że każdy ma inny gust i ograniczamy się do słuchawek, nie wspominając o puszczaniu jej na głos. Pamiętajmy, że kilka prostych zasad sprawi, że podróż komunikacją miejską będzie znacznie, ale to znacznie, bardziej przyjemna.
