Szóste dziecko w rodzinie. Nawet dla polskiej milionerki to znaczący koszt

Milionerka z pięciorgiem dzieci pokazała, że można pogodzić karierę z innymi obowiązkami
Milionerka z pięciorgiem dzieci pokazała, że można pogodzić karierę z innymi obowiązkami TVP Pytanie na śniadanie
Jak ona to wszystko ogarnie? – to chyba najczęstszy komentarz pod newsem o kolejnej ciąży Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej. Ta była modelka, playmate roku Playboya, a obecnie prezes piłkarskiego klubu Warta Poznań i bizneswoman zarządzająca firmą deweloperską Familyhouse, poinformowała, że spodziewa się szóstego dziecka. Nawet dla bohaterki rankingu 100 Najbogatszych Polek "Wprost" smak macierzyństwa to także znaczące wydatki…


– Bez komfortu finansowego jaki mam obecnie nie mogłabym pozwolić sobie na tak liczną rodzinę. Koszty związane z wychowaniem dziecka są ogromne tym bardziej, że w naszym kraju w znikomym stopniu pomaga się rodzinom. Często z mężem śmiejemy się, że będziemy musieli pracować do grobowej deski po pierwsze żeby zarobić na własną emeryturę bo na ZUS nie ma co liczyć, a po drugie żeby wszystkim naszym dzieciom zapewnić w życiu start w postaci edukacji. Kiedy nasze najmłodsze dziecko będzie miało 18 lat my będziemy dobijać do 60-tki więc najbliższe dwie dekady zapowiadają się dla nas pracowicie – zwierza się w rozmowie z naTemat.


Ile kosztuje wychowanie dziecka?
Wychowanie jedynaka w Polsce będzie kosztowało 176 tys. zł – oszacowali eksperci Centrum im. Adama Smitha. To suma wydatków na ubrania, szkołę, zabawki, hobby i leczenie pociechy, jakie rodzice ponoszą do jej 18. roku życia. Koszt wychowania każdego kolejnego dziecka jest mniejszy, dla drugiego to 80 proc. pierwotnej kwoty, dla trzeciego i kolejnych 60 proc. To oznacza, że – przy tych założeniach ekspertów – jedna z najbardziej znanych polskich milionerek wyda na rodzinę 633 tysiące zł.


- Trudno mi się odnieść do podanych kwot ponieważ najstarsza córka ma dopiero 8 lat i nie wiem ile wydam na jej wychowanie przez kolejnych 10. Uważam jednak że budżet 176 tys. nie wystarczy na wszystko co rodzic chciałby zapewnić swojemu dziecku - mówi bizneswoman.


Już szykuje się na dużą inwestycję: – Na pewno musimy powiększyć dom, bo w obecnym jest nam ciasno – zwierzała się przed kamerami telewizji śniadaniowej TVP. A było to w styczniu tego roku, miesiąc po urodzeniu dwójki bliźniaków, Borysa i Aurelii. Wbrew tytułowi, "Milionerka matką bliźniaków" reportaż nie był sensacyjny. Zresztą Łukomska podkreśla, że nie żyje w jakichś szczególnych luksusach. W materiale pokazano zwyczajnie urządzony pokój dziecięcy, z parą łóżeczek i dwoma szafami zapełnionymi nowymi ubrankami. Spostrzegawczy mogli wypatrzyć małą sukieneczkę w kratkę Burberry dla Aurelii.
Piątka dzieci! Hello!
W swoim spocie wyborczym mogła się pochwalić nienaganną figurą po urodzeniu piątki dzieci. –Jak się chce, to wszystko można pogodzić. I piątkę dzieci z figurą i zadbanym wyglądem – mówi w wywiadzie w TVP. Nam zdradza, że korzysta z pomocy niani. - W biurze spędzam dziennie kilka godzin, dodatkowo pracuję w domu kiedy położę dzieci spać. Wtedy mam czas na np. spokojne sprawdzanie projektów czy odpisywanie na maile. Sama zawożę rano maluchy do przedszkola i szkoły, potem jadę na godzinny trening i do pracy. W tym czasie z bliźniakami jest niania. Po powrocie do domu staram się spędzać z nimi każdą wolną chwilę. Jeżeli chodzi o zakupy to bardzo często zamawiam je przez internet. To duża wygoda i oszczędność czasu - opowiada.

Z analiz wydatków centrum Smitha wynika więc, że decyzje o posiadaniu dzieci trzeba traktować tak samo poważnie jak zaciągniecie kredytu hipotecznego na 18 lat. Marta z Warszawy, 35-letnia matka dwójki dzieci (1,5 roku i 3 lata) tak opisuje swój dziecięcy budżet: pieluchy to 300 złotych miesięcznie, dania gotowe w słoikach 150 zł, z 200 złotych kosztuje mleko w proszku. Dlatego opłaca się długo karmić piersią i jak najszybciej przejść na normalną dietę – opowiada i dalej wylicza:

Zabawki, plastelina, pisaki, kolorowanki to 200 zł. Co miesiąc zdarzają się mniej lub bardziej zaplanowane wydatki. Na przykład podstawowe szczepienia są za darmo, ale już szczepionka skojarzona 5 w 1, dzięki której ogranicza się liczbę bolesnych zastrzyków, kosztuje 140 zł. Zalecane szczepienie przeciwko pneumokokom 340 zł. – Pula miesięcznych wydatków sięga więc 1500 zł – dodaje pani Marta.
Ciąża i poród na bogato
Biznes kocha klientów, którzy zostają z nimi na lata. Na przykład Rossmann (pieluchy, słoiki, mleko i kosmetyki dla dzieci) oferuje matkom specjalny program lojalnościowy Rossnę, w którym dokonując regularnie zakupów można zwiększać udzielany w sklepie rabat. Maksymalny - 10 proc., można wywalczyć na początku drugiej ciąży. Przy czym sieć rekomenduje matkom, by zaczęły kolekcjonować rabaty jeszcze w czasie ciąży.

Całkiem słusznie, bo już wtedy dzieci zaczynają sporo kosztować. W wersji „na bogato” zanim dojdzie do rozwiązania można wydać nawet 10 tys. zł. Co się na to składa? Zalecane dziesięć wizyt u dobrego lekarza to w sumie 1000-1500 złotych. Do tego trzy badania USG - 200 zł u specjalisty. W czasie ciąży przyda się szkoła rodzenia - 500 zł. Przy czym samorząd Warszawy i wiele innych finansuje parom takie zajęcia. Zagwarantowany przez NFZ poród tylko z nazwy jest bezpłatny. 500 zł to koszt dwóch dawek znieczulenia podczas porodu, asysta położnej 800-1200, 50 złotych ubranie ochronne dla partnera obecnego przy porodzie.

Eksperci zwracają uwagę, że dieta kobiety w ciąży powinna być o 30 proc. pełniejsza niż wcześniej. Dodatkowo jej koszt zwiększają zalecane preparaty witaminowe. Wydatki w części mogą zrekompensować ograniczenie używek: kawy, papierosów i alkoholu. Jest jeszcze licząca kilkadziesiąt pozycji i wyprawka, z którą należy zjawić się w szpitalu. Ubranka, pieluchy, kosmetyki, akcesoria - ubiera się z 500 zł, nawet przy wsparciu innych członków szczęśliwej rodziny.

Większość rodziców nie uważa swojej sytuacji finansowej za złą. Przeciętny dochód rodziny z dwójką dzieci to 2876 zł - wynika z badań przeprowadzonych dla biura Rzecznika Praw Dziecka w 2011 roku. Dwie trzecie ankietowanych rodziców stwierdziła, że po przyjściu na świat potomstwa nie ma potem z czego oszczędzać pieniędzy. A to kolejny dowód, że radość macierzyństwa ma swoje finansowe konsekwencje.