
Choć do komentowania expose Donalda Tuska PiS oddelegował Mariusza Błaszczaka, to i Jarosław Kaczyński nawiązał do przemówienia premiera. Podczas spotkania z wyborcami w podwarszawskim Garwolinie wskazywał, że Platforma najpierw chciała rozwoju dużych miast, a dopiero potem reszty kraju. – Jakiś czas temu władze PO doszły do wniosku, że im to nie służy, ale tak naprawdę ta teza wciąż jest podtrzymywana – przestrzegał prezes PiS.
REKLAMA
Kaczyński w Garwolinie po raz kolejny mówił o powiększających się nierównościach w polskim społeczeństwie. - Jest taki problem, który, pora to powiedzieć, prześladuje wiele części naszego kraju. Problem bardzo wielkich różnic między życiowymi szansami osób urodzonych w wielkich miastach, w Warszawie, a tych, którzy mieszkają poza nimi, na przykład w Garwolinie, gdzie te szanse są dużo mniejsze. Jest tu mniej pracy, to biedniejsze tereny, krótko mówiąc trudniej się tutaj żyje – przekonywał prezes PiS.
Jak zaznaczył, „to trzeba zmieniać”. W tym momencie przypomniał wyborcom – i trudno nie uznać tego za przytyk wobec socjalnych zapowiedzi z expose premiera - kto od lat troszczy się o najbiedniejszym Polaków. - PiS jest formacją, która to wie i od wielu lat głosi – stwierdził Kaczyński.
Zdaniem szefa Prawa i Sprawiedliwości, powstaje przy tym „zasadnicze pytanie”: jak kraj ma się rozwijać. - Czy poprzez koncepcję polaryzacyjno-dyfuzyjną, czy zrównoważonego rozwoju – podkreślił prezes. Jak wyjaśnił, ta pierwsza idea polega na polaryzacji poziomu życia: rozwinięcia największych ośrodków miejskich, by potem nastąpiła dyfuzja, rozlanie dobrobytu na cały kraj.
Jeśli spojrzeć na to, co dzieje się w różnych krajach Europy i świata, to polaryzacja następuje, ale z dyfuzją już jest ogromny kłopot. Jest wiele państw na świecie, gdzie stolica, kilka miast, jest bardzo bogatych, a reszta w bardzo złej sytuacji – wyjaśniał Kaczyński.
Prezes przypomniał, że władze PO „niemal wprost” – w planie Polska 2030 – głosiły właśnie tezę polaryzacyjno-dyfuzyjną: 7 albo 11 ośrodków ma się rozwijać, a cała reszta później dojdzie do tego poziomu. Kaczyński stwierdził jednak, że na świecie nie ma jeszcze państwa, które zrealizowałoby pełny scenariusz polaryzacyjno-dyfuzyjny, bo zawsze brakuje dyfuzji. – Rozchodzenie się bogactwa na inne regiony to tylko teoria – podkreślał.
– Jakiś czas temu władze PO doszły do wniosku, że to im nie służy. Tak naprawdę jednak ta teza o rozwoju przede wszystkim metropolitalnym jest w dalszym ciągu podtrzymywana – stwierdził Kaczyński.
