
Biznesmen, oskarżany o zainicjowanie podsłuchów w tzw. aferze taśmowej, przekonuje, że od 2013 roku wiedział o nagraniach. – Miałem informację, że dokonywano takich nagrań i przekazałem ją służbom specjalnym. Agenci z centrali dostali sygnał, aby porzucić sprawę, bo podsłuchiwano "czołowych polityków Platformy Obywatelskiej" – przekonuje Marek Falenta.
REKLAMA
Falenta w rozmowie z Konradem Piaseckim w RMF FM, wyjaśnia, że o całej sprawie wie już od roku, chociaż wówczas była to – w jego opinii – jedynie plotka. Ale podczas spotkania z funkcjonariuszami postanowił poinformować o tym ABW i CBA.
Oskarżony w aferze podsłuchowej przekonuje, że miał podejrzenia, kto może nagrywać uczestników spotkań w restauracji Sowa & Przyjaciele, ale nie miał pewności, że to Łukasz N. – kelner z VIP roomu w tym lokalu, jeden z dwóch oskarżonych pracowników restauracji.
– W trakcie naszych spotkań biznesowych w tej restauracji chodziły takie informacje i dlatego zdecydowałem się przekazać to funkcjonariuszom CBA i ABW – wyjaśnia Falenta. Biznesmen stanowczo zaprzeczył w rozmowie, jakoby to on miał stać na całą aferą taśmową i wyraził ubolewanie, że prokuratura jeszcze nie rozwiązała tej sprawy.
Źródło: rmf24.pl
