
Moje wakacje wyglądały tak: zero komputera, internetu, a nawet telefonu. Do komórki podeszłam tylko dwa razy: w urodziny i imieniny, żeby zobaczyć kto o mnie w tym roku pamiętał. Efekt - zrelaksowałam się tak, że po powrocie do pracy zapomniałam kodu wejściowego do drzwi i hasła do poczty. Ale ja "resetuję" się w ten sposób także w weekendy i święta. Jednak być może moja metoda wcale nie jest idealna...
REKLAMA
Zapytałam psychoterapeutkę Agnieszkę Szafrańską - Romanów z Centrum Probalans, w jaki sposób można najbardziej efektywnie się wyłączyć, żeby naprawdę odpocząć.
Maria Kowalczyk: Czy dziś da się całkowicie wyłączyć od elektroniki, czy jest to niemal niemożliwe (ja jednak "nadziałam się" na smsy i telefony z życzeniami urodzinowymi)?
Żyjemy w świecie internetu, komputerów, laptopów, tabletów, telefonów komórkowych, portali społecznościach, nawigacji satelitarnych etc. i rzeczywiście trudno wyobrazić sobie sytuację, że z dnia na dzień powracamy do „analogowego” kontaktu ze światem, tym bardziej, że nowoczesne technologie są w wielu sytuacjach np. związanych z pracą niezwykle pomocne. Są jednak okoliczności, gdy dla własnego dobra powinniśmy przynajmniej ograniczyć kontakt ze współczesną elektroniką. Obecnie bez większego problemu można zaplanować urlop bez telewizora, internetu i maksymalnie ograniczyć korzystanie z telefonu, kwestia tylko, czy umiemy wypoczywać bez tych mediów.
Co może taki chillout od internetu i informacji nam dać? Czy jest potrzebny czy to zawracanie głowy?
Internet, mejle, portale społecznościowe, portale informacyjne, plotkarskie powodują, że nasz umysł cały czas przyswaja i przetwarza informacje: i te poważne i te rozrywkowe. Psychice człowieka potrzebny jest czasem używając technicznego języka „reset”. Odcinając się od zbędnych cyberinformacji dajemy sobie szanse na doświadczanie siebie i otoczenia w czasie wolnym. Możemy wtedy pobyć „tu i teraz”, uruchomić zmysły, uczucia, pomyśleć o sobie i bliskich, skoncentrować się na tym czego chcemy, pragniemy, co by mogło sprawić, że poczujemy się lepiej.
Czy jeśli przychodzi takie wyłączenie się nam z ogromnym trudem, oznacza to uzależnienie od internetu i telefonu? A może to zwykła potrzeba bycia na bieżąco?
Termin uzależnienie jest obecnie nagminnie nadużywany, a powinien być zarezerwowany do określenia poważnego zjawiska, kiedy dla człowieka wszystko inne przestaje mieć znaczenie a sensem egzystencji jest korzystanie z telefonu czy internetu. Trudność z zaprzestaniem używania telefonu czy internetu bywa związana z potrzebą kontroli zarówno swojego życia jak i życia innych ludzi: jesteśmy na bieżąco, wiemy co się dzieje, możemy przewidzieć ciąg dalszy – niektórym osobom daje to iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. Czasem warto jednak skorzystać z telefonu, majla czy sms-a nie po to aby być na bieżąco, ale po to aby umówić się na klasyczne spotkanie i po prostu porozmawiać – jest to o wiele bardziej wartościowe z punktu widzenia kontaktów międzyludzkich i budowania więzi.
W jaki inny sposób warto się "zresetować" w weekend, na urlopie czy podczas świąt?
Jeżeli na co dzień towarzyszą nam komputer, internet, mejle, telefon warto spędzić czas wolny będąc właśnie wolnym od tych mediów – oczywiście w granicach rozsądku, bo stawianie sobie zakazów gdy są one nieracjonalne lub niemożliwe do spełnienia mogą spowodować jedynie frustrację. Wyjazd poza miasto, kontakt z przyrodą, adekwatny do możliwości wysiłek fizyczny to dobry pomysł na odpoczynek dla ciała i psychiki.
Czy jako społeczeństwo, Polacy są mocno podatni na uzależnienie od internetu i komputera? Czy może nie wyróżniamy się niczym na tle innych narodów?
Obecnie mamy porównywalne z innymi narodami możliwości jeżeli chodzi o dostępność do internetu, telefonii komórkowej. Uzależnienie od internetu czy gier komputerowych to nowy rodzaj uzależnień behawioralnych – jeżeli mamy do czynienia rzeczywiście z uzależnieniem to bardzo poważne zaburzenie wymagające terapii i profesjonalnego podejścia. Czy jesteśmy bardziej podatni jeżeli chodzi o porównanie z innymi narodami – nie sądzę. Warto jednak baczniej przyjrzeć się „własnemu ogródkowi” i zastanowić się czy najrozsądniejszym pomysłem jest wyposażanie kilkuletnich dzieci w telefony komórkowe lub kupowanie im gier komputerowych. Takie zachowania rodziców są pierwszym krokiem do uzależniania dzieci od elektroniki.
Czy powinniśmy ustawić sobie w telefonie skrzynkę służbową, żeby na bieżąco być z mejlami czy to może pułapka?
Jeżeli nasza praca polega na bieżącym dostępie do mejli to ułatwienie kontaktu poprzez uruchomienie skrzynki w telefonie ma sens. Jednak nawet w takiej sytuacji można zachować zdrowy dystans. Można sprawdzać skrzynkę będąc w delegacji, poza miejscem pracy i wtedy dostęp poprzez telefon jest ułatwieniem, ale już sprawdzanie czy otrzymaliśmy wiadomość w czasie weekendu z rodziną gdy mamy czas na wypoczynek jest przesadą godzącą we własny dobrostan i wtedy staje się pułapką.
Czy jeśli przełożony do nas pisze w czasie wolnym od pracy, po godzinach lub w weekend powinniśmy na te wiadomości odpowiadać czy właśnie zaznaczać granicę i być asertywnym?
Wszystko zależy od charakteru pracy i ustaleń z szefem. Jeżeli mamy standardowy tryb pracy, wolne weekendy to nie ma potrzeby aby po godzinach czy w czasie wolnym angażować się w pracę. Bywają szefowie, którzy nie potrafią uszanować czasu wolnego i uzurpują sobie prawo do dysponowania nim. Aby nie mieć poczucia nadużywania własnej osoby należy asertywnie komunikować swoje prawo do czasu wolnego od pracy i wypoczynku. Warto jednak pamiętać, że są zawody i stanowiska, ale i nadzwyczajne sytuacje, gdy kontakt z szefem i innymi współpracownikami jest uzasadniony także w czasie wolnym. Także zawsze należy kierować się rozsądkiem.
Dzięki za rozmowę i życzę miłego weekendu!
