Władysław Frasyniuk jest zdania, że w Polsce brakuje dobrych filmów "Solidarności"
Władysław Frasyniuk jest zdania, że w Polsce brakuje dobrych filmów "Solidarności" Fot. Mieczysław Michalak / AG

"Jestem przekonany, że gdybyśmy żyli w Stanach Zjednoczonych, to historia Solidarności byłaby obecna w masowej kulturze. Mam wrażenie, że takiego Tarantino, który ma dystans do historii, nam w Polsce brakuje. Tarantino, który nakręcił "Bękartów wojny", równie dobry film zrobiłby o Solidarności" – mówi w wywiadzie dla "Polska the Times" Władysław Frasyniuk.

REKLAMA
Frasyniuk, działacz opozycyjny w PRL i jeden z liderów "Solidarności", narzeka, że w Polsce o historii tego ruchu za mało mówi się w masowej kulturze, w mediach i książkach. "Jest wiele pozycji o Solidarności, mam wrażenie, że więcej ich ukazało się za granicą, ale żadna z nich nie jest kręcąca. Wszystko to jakieś analizy, poważne, dostojne, a brakuje właśnie opowieści" – twierdzi.
Wspomina dwa filmy: "80 milionów" i "Wałęsa", ale według niego to nie wystarczy. "Nawet instytucja, jaka została powołana, żeby przywołać tamten czas, żeby zbudować taką opowieść, nie do końca się sprawdza. Tworzy obraz, który ma absolutnie podtekst polityczny, a nie historyczny" – dodaje.
Jak twierdzi, gdyby "S" zdarzyła się Stanom Zjednoczonym, byłoby zupełnie inaczej. Ta historia na pewno byłaby obecna w masowej kulturze. "Pewnie sam Tarantino nakręciłby film o Solidarności, który powalałby widownię z nóg. I mam wrażenie, że takiego Tarantino, który ma dystans do historii, ma dystans do tego, co się dzieje we współczesnej polityce, bo niestety historia stała się pałką w rękach poszczególnych partii politycznych, nam w Polsce brakuje" – ocenia.
Według Frasyniuka to właśnie Tarantino nakręciłby dobry film o "Solidarności". Taki, na który poszliby młodzi ludzie. "Bo mam wrażenie, że młodym ludziom brakuje takiej gęby Solidarności, która powinna być nie tylko powodem do dumy, ale także źródłem motywacji i większej wiary w siebie" – ocenia działacz solidarnosciowej opozycji.
Na koniec wywiadu deklaruje, że mógłby nawet zagrać samego siebie. "Nic bym nie zmienił. Nawet słownictwa, które musi być słownictwem twardym i zrozumiałym. Zostałbym w tym filmie samym sobą" – kwituje.