Wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej to dla Polski sukces, ale i wyzwanie. Mnożą się pytania: kto zostanie jego sukcesorem, jak Platforma Obywatelska poradzi sobie w zupełnie nowej dla siebie sytuacji i czy odbędą się przyspieszone wybory?
W mojej ocenie przyspieszone wybory są mało prawdopodobne, bo nie ma żadnego powodu, żeby je organizować. Oczywiście jest to sytuacja trudna do jednoznacznej oceny, bo z jednej strony to ogromny prestiż dla Polski, także dla Platformy, z drugiej – Polska traci najlepszego premiera, jakiego miała po '89 roku. Dlatego moje odczucia są podzielone.
Poseł Platformy nie znajduje uzasadnienia dla wcześniejszych wyborów oceniając, że taki zabieg byłby zwykłą „sztuczką”. – Zasadą demokracji jest kadencyjność, poza tym w tej chwili nie mamy dobrych sondaży, przewaga, jaką mieliśmy nad PiS-em, stopniała. Przekonanie, że jeśli szybko zrobimy wybory, to je wygramy, jest drogą donikąd – dodaje Niesiołowski.
Z kolei Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego ocenia w rozmowie z naTemat, że wcześniejsze wybory są niewykluczone i dobrze ocenia takie rozwiązanie. – My jesteśmy na nie gotowi. W mojej ocenie to byłoby dobre posunięcie, bo uspokoiłoby scenę polityczną – nie byłoby wówczas rocznej kampanii wyborczej i popisów, a dzięki temu może czekałaby nas spokojniejsza kadencja – mówi w rozmowie z naTemat poseł PSL.
Szczerze mówiąc nie widzę większego sensu organizacji wcześniejszych wyborów parlamentarnych. To prawda, że powstała nowa sytuacja polityczna w Polsce, ale właśnie teraz powinniśmy pokazać, że stajemy się powoli dojrzałą demokracją. Mamy konstytucję, która jasno przewiduje, co w związku z wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej trzeba czynić.
– Generalnie ważniejszy jest interes Polski niż Platformy Obywatelskiej czy koalicji PO-PSL. Dla polskiej racji stanu, także w sensie naszego wizerunku na zewnątrz, byłoby dobrze, gdyby 1 grudnia br., kiedy Donald Tusk obejmie nową funkcję w Brukseli, w kraju było wszystko
uporządkowane pod względem konstytucyjnym. Lepiej, aby nie potwierdzało się jedno z moich ulubionych przysłów arabskich, że “poganiacz ma swoje plany i wielbłąd ma swoje” – konkluduje polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
